„Cześć wszystkim, jestem tu nowy, chciałbym kupić nóż składany do 150 złotych. Co polecacie?”. Kto nigdy nie widział podobnego postu na forum lub w grupie facebookowej, niech pierwszy rzuci worrystonem. Jeszcze kilka lat temu odpowiedzi na takie pytanie oscylowały wokół stwierdzenia „nic”. Potem bezpośredni dostęp do chińszczyzny trochę sytuację zmienił, ale postanowiłem przyjrzeć się kilku budżetowym nożom dostępnym z oficjalnych dystrybucji w Polsce, żeby ocenić czy warto sobie nimi myśli zaprzątać.

noże walther i gerber

Czterech wspaniałych?

Nie będę ukrywał, że nie wiązałem z testowanymi nożami wielkich nadziei, ale starałem się zachować otwarty umysł. Wybrałem modele z głowniami wykonanymi ze znośnych stali, o różnym przeznaczeniu i w różnej cenie, żeby mieć pewien przekrój dostępnych opcji w zadanym budżecie 150 złotych. W szranki stanęły następujące modele:

Już na pierwszy rzut oka widać, że każdy z nich jest z innej parafii, co poniekąd uniemożliwiało znalezienie jednego uniwersalnego testu. Postanowiłem więc poużywać ich zgodnie z teoretycznym przeznaczeniem, aby sprawdzić jak sobie poradzą z postawionymi zadaniami. Efekty były… różne. Przy sprzęcie tej klasy nie ma sensu jakoś szeroko się rozwodzić nad szczegółami, ale wydaje mi się, że najważniejsze informacje udało mi się ustalić. Jeszcze małe wtrącenie: w tekście mogą pojawić się pewne slangowe terminy. Wyjaśnienie większości z nich można znaleźć w serii poradników Nożowe ABC. A teraz już do brzegu.

Składany a’la taktyczny nóż Walther Silver Tac

Zacząłem od noża najbliższego wyposażeniu EDC, czyli od Walthera Silver Tac. Spore pudełko wyłożone gąbką skrywało tego taktycznego wariata wraz z… "woreczkiem". Nie do końca rozumiem przeznaczenie etui tego typu. Jesli ktoś wie kto na to wpadł i po co — zapraszam do sekcji komentarzy. Wracając do meritum: pierwszy rzut oka na nóż przywodzi na myśl skojarzenia z zabawkami z kiosku. Czarna rękojeść z jakimiś wzorkami, ryflowaniami, wgłębieniami, zbijak do szyb z tyłu… No po prostu wypisz wymaluj zestaw małego SWAT-owca. Gusta są różne, komuś może się taka stylistyka podobać, mnie akurat nieco bawi.

unoxing noża walther silver tac

Gdy wziąłem nóż do ręki (a łapy mam spore, rozmiar rękawiczek 11) poczułem sporą obłość i masę całej konstrukcji. Rękojeść aluminiowa, nawet wygodna, choć klips trochę się wrzynał w dłoń. Przy próbie otwarcia zaliczyłem lekki szok za sprawą niespodziewanej asysty otwierania — po wysunięciu ostrza o około 0,5 cm załącza się sprężyna i cała głownia momentalnie otwiera się do końca. To dało mi do myślenia, że chyba faktycznie miał to być nóż dla ludzi pracujących w rękawicach i wymagających szybkości działania. Ciężej się go przez to składa, ale jest to możliwe jedną ręką bez większego problemu — zastosowana blokada to liner lock.

nóż walther silver tac w pełnej krasie

Głownia została wykonana z trawionej na szaro popularnej stali nierdzewnej 440C o grubości około 3 mm. Profil to spear point ze szlifem 2/3 i fałszywką, co zapewne ma podnosić zdolność penetracyjną przy pchnięciach. Na grzbiecie znajduje się niewielka rampa pod kciuk z jimpingiem, która w komplecie z „jelcem” rękojeści dość skutecznie zapobiega ześlizgnięciu się dłoni na krawędź tnącą. Fabryczna ostrość jest bardzo przyzwoita — moje liche kłaczki na przedramieniu poddały się bez żadnego oporu. Kartka także bez problemu zmieniła się w strzępki. Patyka też ładnie zmienił w wióry. Spasowanie elementów na dobrym poziomie, bez blade playa (czyli głownia się nie kiwa na boki). Wrzuciłem Walthera Silver Tac w kieszeń, żeby sprawdzić go w codziennej praktyce.

walther silver tac podczas pracy

Wrażenia z użytkowania

Po kilku dniach typowych czynności — otwierania paczek, przycinania nitek, okazjonalnego pokrojenia czegoś w kuchni — nóż pozostawał względnie ostry, choć o goleniu już nie było mowy. Na szczęście stal 440C stosunkowo łatwo się ostrzy. Profil głowni jest dość wszechstronny, choć przy takim szlifie i grubości krojenie cebuli nie jest najwygodniejsze. Niemniej Walther Silver Tac nie zagościł w mojej kieszeni długo — zdyskwalifikowały go ciężar i rozmiar. Jest po prostu niewygodny jako EDC do noszenia na co dzień w kieszeni spodni. To ogólnie jest niezły nóż — w nerce, plecaku czy torbie, a nawet w spodniach taktycznych sprawdzi się dobrze, ale w kieszeni jeansów — jak dla mnie odpada.

To chyba dlatego dodali etui...

Nóż składany z wymiennymi ostrzami Gerber Edge Black

Mały składany nożyk roboczy na ostrza trapezowe, czyli Gerber Edge Black, to bardzo tania opcja dla tych, którzy wielbią ostrość, ale nie chce im się jej przywracać poprzez ostrzenie. Zapakowany w blister, z prostym systemem wymiany zużytych trapezów, gumowaną rękojeścią, blokadą liner lock, klipsem do noszenia w kieszeni… Ciężko napisać o tym nożu coś więcej. Ostrza mają lekki luz w mocowaniu, ale nie przeszkadzało mi to w pracy tym maluchem. Doskonale ciachał garbowaną roślinnie skórę o grubości 3-4 mm.

złożony nóż gerber edge black

W kieszeni nie ciążył, ale miałem obawy go tam przenosić. Ostrze jest trzymane w pozycji złożonej głównie poprzez tarcie gumy rękojeści. Bałem się, że gdyby ta się wytarła, to mogę sobie poszatkować palce. Nic takiego na szczęście nie miało miejsca i po około roku okazjonalnego użytkowania (głównie przy pracy ze skórą i otwieraniu paczek, do kuchni się niezbyt nadaje) nóż funkcjonował praktycznie bez zmian. Dodatkowym zabezpieczeniem jest tu punkt mocowania klipsu na osi obrotu ostrza, przez co pozycja złożona jest zapewniana również przez grawitację.

nóż gerber edge black rozłożony

Jedyne wady tego nożyka to trochę tandetne wrażenie które sprawia oraz klips utrzymujący nóż dość wysoko nad krawędzią kieszeni. Przy tak niskiej masie miałem ciągły odruch sprawdzania, czy mi przypadkiem nie wypadł.

Pancerny nóż składany Walther Traditional Folder Wood 3

Muszę przyznać, że z nożem Walther Traditional Folder Wood 3 miałem największy problem. To jest straszne, ważące blisko ćwierć kilograma bydlę. Ozdobiona drewnianymi wstawkami stalowa rama, trzymająca potężną głownię ze stali AUS-8 oraz zdobiąca pudełko grafika z bushcraftowym obozowiskiem sprawiają, że chce się tym nożem wyciąć pół lasu. Wiem, nóż to nie siekiera, a jak już batonować, to nie składanym. Mimo to nie mogłem się powstrzymać. Dałem się złamać… pierwszy. Ale po kolei.

W pudełku znajdujemy wykonane (chyba) ze skóry etui na pasek spodni. Jeśli ktoś planuje nosić ten otwieracz do czołgów na co dzień, to będzie go potrzebował, bo sam nóż klipsu nie posiada, a taki ciężar w kieszeni to prosta droga do uczynienia znajomej krawcowej milionerką z tytułu napraw spodni. Że o bólu stopy "nosiciela" nie wspomnę.

unboxing noża Walther Traditional Folder Wood 3

Zaskoczył mnie system blokowania ostrza. To coś w stylu compression lock, ale dodatkowo wyposażony w blokadę blokady. Po przesunięciu pstryczka z przodu, blaszka trzymająca głownię zostaje zablokowana i wydawać by się mogło, że to kolejny argument za tym, że ma się do czynienia ze składanym rębajłem. Głownia to szeroki drop point o grubości na oko 3,5 mm z wysokim szlifem. Istotna wada tego Behemota to trudne otwieranie jedną ręką z racji braku kołka (pewnie by przeszkadzał w rąbaniu). Da się, ale niezbyt komfortowo. A jak się tym Waltherem pracuje?

 nóż składany Walther Traditional Folder Wood 3 z otwartym ostrzem

Wrażenia z użytkowania

W ręce nóż leży dość wygodnie mimo sporych gabarytów, jednak masa rękojeści znacznie przekracza masę ostrza, przez co uderzenia w deskę nie miały odpowiedniego pędu. To jak rąbać siekierą, której stylisko jest cięższe od głowicy — no nie idzie to jak powinno. Przy batonowaniu Walther TFW 3 sprawował się całkiem przyzwoicie, a krawędź tnąca nie uległa deformacji po dwukrotnym przecięciu leciwej sosnowej deski. Ucierpiała natomiast zwartość konstrukcji, gdyż pojawił się blade play i to w górę-dół, zamiast na boki. Szczęśliwie blokada wciąż trzymała, a to jej awarii obawiałem się najbardziej podczas późniejszego testu sztychu. Struganie badyla było całkiem przyjemne i bezproblemowe.

Wiercenie w drewnie czubek głowni zniósł bez problemu, ale podczas podważania stal nie wytrzymała i donośnie brzęcząc pękła. To w sumie dobry znak jeśli chodzi o obróbkę termiczną — w tanich gniotach z bazaru zazwyczaj dochodzi do zgięcia metalu, tu nastąpiło złamanie po przekroczeniu granicy wytrzymałości. Uczciwie muszę dodać, że wymagało to trochę siły. Nieco się dziwię, że nie sięgnięto po nieco bardziej sprężysty lub udarny materiał niż AUS-8, ale może to jednak nie miał być nóż do takiego katowania. Albo po prostu miałem pecha. Ziarno stali na przełomie prezentowało się dość równo i nie zauważyłem przerostów.

nóż Walther Traditional Folder Wood 3 po przejściach

Breloczkowy nóż składany Gerber STL 2.5

Gdy zobaczyłem opakowanie tego noża byłem w ciężkim szoku, bo na zdjęciach wydawał się większy, a w specyfikacji skupiłem się na zastosowanej stali. Ale paradoksalnie to właśnie ten brzdąc towarzyszył mi niemal codziennie przez kilka miesięcy jako zapasowe ostrze na wszelki wypadek. Przyczepiłem go do pęku kluczy, gdzie totalnie w niczym nie przeszkadzał, a czasem pomagał. Lekki, płaski, wystarczająco ostry do cięcia folii, kartonów czy arkuszy papieru ściernego. W wyniku noszenia nieco się porysował, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na jego walory użytkowe. Stal głowni (7Cr17MoV) pozostawia nieco do życzenia, ale ostrzy się szybko i na byle czym. Jako główny nóż — raczej nie, już bardziej bym polecał scyzoryk. Jednak Gerber STL 2.5 jako awaryjny backup — jak najbardziej tak!

nóż Gerber STL 2.5 w formie złożonej nóż składany Gerber STL 2.5 po kilku miesiącach w kieszeni

Podsumowując

Ten przegląd budżetowych noży składanych pozwolił mi ustalić, że w kwocie do 150 PLN można kupić przyzwoite ostrości do przeróżnych zastosowań, także od „zachodnich” marek. Wybrane przeze mnie modele miały swoje bolączki i zalety, jednak co istotne ich jakość wykonania była w praktycznie każdym przypadku bardzo przyzwoita. Sensowność konstrukcji czy dobór materiałów to inna sprawa, jednak można śmiało założyć, że wybierając produkt ze stajni Gerbera czy Walthera nie dostaniemy do rąk klepanego na kolanie w Pakistanie szrotu. Można znaleźć lepsze i jeszcze więcej gorszych. Dlatego pozostaje mi tylko zachęcić do dania im szansy, szczególnie przewidując dla noża nieskomplikowane, codzienne zastosowania.

Sprawdź noże składane w combat


autor tadeusz jakliński

Tadeusz Jakliński

Niestrudzony poszukiwacz przedstawicieli gatunku "Dobre i tanie". Entuzjasta praktycznych gadżetów, knifemakingu, turystyki samochodowej, rockowego darcia paszczy i poznawania interesujących ludzi. Bezczelny, bezkompromisowy, bezpardonowy, bez względu na okoliczności. Ot, Tadzio.


napisz do nas