Marka Helikon jest znana na polskim rynku już od wielu lat i z każdym rokiem jej popularność rośnie. Tak się jakoś złożyło, że dopiero cztery lata temu zdecydowałem się dokonać zdrady narodowej w kwestii polarów i odejść od sprzętu górskiego i wysokogórskiego. Bodźcem do zmiany była… cena. W długim terminie okazało się, że znane marki wspinaczkowe nie oferują wcale wiele wyższej jakości niż sprzęt z popularnych marketów sportowych. Rozpoczęły się poszukiwania nowego króla. Po krótkim przeczesywaniu sieci uwagę moją zwrócił polar Helikon Liberty. Wiele się nie zastanawiając, dokonałem zakupu.

1. Czym ta recenzja nie będzie?
2. Nerka przetarła szlak
3. Ciężko, znaczy ciepło, czyli Helikon Liberty na chłodne dni
4. Helikon Liberty a mróz
5. Jak polar wygląda po czterech latach, czyli co z długowiecznością Helikon Liberty?
 a. Materiał
 b. Zamki
 c. Rzepy
 d. Wzmocnienia
 e. Sznurki
6. Podsumowanie

Helikon Liberty Olive o Coyote po 4 latach

Czym ta recenzja nie będzie?

W sieci można znaleźć wiele szczegółowych opisów wszelkich funkcjonalności, jakie mają polary z serii Helikon Liberty. Szkoda czasu na ich powielanie. W poniższej recenzji nie spotkacie się zatem z aptekarską relacją z przebiegu każdego ze szwów wraz z testami wytrzymałościowymi nici, którymi je wykonano. Nie będzie to też opis wyczynów związanych z wydarzeniami takimi jak zimowe wejście na Nanga Parbat. Opowiem po prostu jak mi się przez ostatnie lata żyło z polarem Helikon Liberty, a na zdjęciach (które nie będą jak z żurnala) pokażę zauważone w trakcie użytkowania i opisywane kwestie. Wróćmy zatem do meritum.

Nerka przetarła szlak

Helikon Liberty plecy

Na plecach nie widać otarć od noszenia plecaka.

Nie był to zakup na zasadzie impulsu. Miałem już wcześniej kontakt z marką, a dokładnie z nerką Helikon BANDICOOT. Była ona solidnie wykonana i spełniła swoje zadanie, więc miałem nadzieję, że w przypadku polara sytuacja będzie podobna. Trochę obawiałem się jakości samego materiału i jego gramatury po kilku praniach, ale dobre doświadczenia z nerką dawały nadzieję, że zakup okaże się strzałem w dziesiątkę. Szczerze powiedziawszy, to gramatura przesądziła o zakupie. W tej cenie i w spodziewanej jakości nie mogłem znaleźć niczego, co budziłoby moje zaufanie bardziej niż Helikon, a chodziło mi o ciepły polar.

Ciężko, znaczy ciepło, czyli Helikon Liberty na chłodne dni

Zakup realizowany był w okresie jesiennym, więc nie trzeba było długo czekać na testowanie produktu w warunkach miejskich. Polar kupiłem specjalnie nieco za duży, by wykorzystywać go na dwa sposoby. Po pierwsze miało być to okrycie wierzchnie na chłodniejsze dni, a po drugie Helikon Liberty miał być warstwą pomiędzy kurtką zimową a cienkim polarem, który zamierzałem pod niego wciskać, gdy mróz da o sobie znać.

W jesienne dni polar sprawdził się i nadal sprawdza znakomicie tak długo, jak nie ma mocniejszego wiatru. Wiadomo. Polar nie jest od tego, by nas przed nim chronić, nawet jeśli jest tak gruby, jak Liberty. Gdy wiatr jest niezbyt porywisty, polar doskonale spisywał się i nadal spisuje jako kurtka. Bezcenny w nim jest zwłaszcza gruby kołnierz szczelnie otulający szyję. Tamtędy ciepło lubi sobie uciekać.

Helikon Liberty a mróz

W polarach strefa łocki potrafi brzydko się wycierać. Tutaj mamy ten problem z głowy.

Gdy nastały mrozy nadeszła pora wdrożyć drugi etap planu i próbować przemieszczać się, mając na sobie dwa polary. Cienki noname służył za warstwę wypełniającą luzy w za dużym Liberty i wszystko uzupełniała kurka zimowa. Tak wyposażony spokojnie mogłem ruszać w miasto, a jako że zazwyczaj chodzę pieszo, komfort termiczny jest dla mnie istotny. Zwykły wypad do centrum czy też po zakupy nie były jedynymi testami w boju. Polar zabrałem też w góry i tam sprawdził się tak samo dobrze. Największym testem były jednak trening z obciążeniem. Polar dobrze przyjmował i przekazywał dalej pot, więc po powrocie do domu nie miało się wrażenia, że zdejmuje się mokrą ścierę. Wszystko działało, jak trzeba.

Jak polar wygląda po czterech latach, czyli co z długowiecznością Helikon Liberty?

Helikon Liberty, kołnierz wewnętrzna strona

Na kołnierzu pomimo ciągłego kontaktu ze skóra nie widać większych uszkodzeń lub degeneracji materiału

Materiał

Tutaj warto przyjrzeć się najważniejszym elementom polara po kolei. Sam materiał z którego wykonano odzież, nie wydaje się po latach użytkowania gorszy w dotyku. Jak mogę to stwierdzić? Sprawa jest o tyle prosta, że będąc bardzo zadowolonym z jakości polara Liberty w wersji olive, zamówiłem po dwóch latach drugi w kolorze coyote. Wiszą teraz obok siebie i jeśli zamknąłbym oczy, nie poczułbym różnicy. Wersja oliwkowa była prana już wiele razy i widać, że kolor nie jest już tak żywy, jak na początku, ale nie stosowałem nigdy specjalnych środków piorących. Zawsze leciało z tym, co akurat było w pojemniku na proszek i… w pojemniku na brudy.

Zamki

Helikon Liberty zamki pod pachami

Wszystkie zamki działają bez zarzutu. Te pod pachami są na tyle duże, że wentylacja jest doskonałą.

Nie wszystkie zamki w polarze Helikon Liberty są renomowanej marki YKK. Większość to „zwykłe” zamki, które o dziwo działają równie dobrze, jak zamek główny. Ten nie raz przyciął się z koszulą, czy cienkim polarem przy szybkim zapinaniu, ale dalej spełnia swoją funkcję bez najmniejszych zastrzeżeń. Pozostałe zamki były stosunkowo mało używane, ale nie ma co się dziwić. Nie noszę zbyt wielu rzeczy po kieszeniach.

Jeśli już jesteśmy przy zamkach, to warto dodać, że zamocowane do nich uchwyty ułatwiające zapinanie i odpinanie dalej są na swoim miejscu i dalej prezentują się elegancko.

Rzepy

Helikon Liberty rzepy

Część rzepu z tworzywa wygląda jak nowa. Część materiałowa nosi ślady normalnego zużycia

Rękawy w polarze Helikon Liberty posiadają solidne rzepy, w których części odpinane wykonane są z tworzywa przypominającego w dotyku twardą gumę. Pomimo długotrwałego użytkowania nie widać na nich żadnych oznak zużycia, zmęczenia materiału lub nie daj Boże zaczątków pęknięć. Nic takiego nie występuje. Część wszyta w materiał, do której przytwierdza się element z tworzywa, wygląda już nieco gorzej, ale po tylu latach powiedziałbym, że są to ślady normalnego zużycia. Najważniejsze jest to, że dalej spełniają one swoje zadanie i nie widać pogorszenia „czepliwości”.

Wzmocnienia

Helikon LIberty wewnętrzna część pleców

Widoczne na zdjęciu zmechancenie wynika z niewłaściwego użytkowania, a nie wady produktu.

W kluczowych dla wytrzymałości miejscach producent wszywa dodatkowe wstawki materiałowe, które wyglądają wręcz jak nowe. Przydają się zwłaszcza te na łokciach, gdzie w swoich poprzednich polarach zauważałem zużycie materiału i jego degradację. W przypadku polarów Helikon Liberty nic takiego nie ma miejsca.

Doskonale sprawdziły się również wstawki na ramionach. Ułatwiają zakładanie i zdejmowanie plecaka i na nich również nie ma śladów zużycia. Najgorzej wygląda wewnętrzna wstawka w dolnej części pleców. Jej stan nie jest jednak wina producenta, a użytkownika. Często nosiłem swoją nerkę z tyłu, pod polarem i dochodziło do naturalnego tarcia, co zaowocowało wyciągnięciem jednej czy drugiej nitki i niewielkim miejscowym zmechaceniem, ale nie jest to nic, co przeszkadzałoby w dalszym użytkowaniu polarów.

Sznurki

Helikon Liberty sznurki

Pomimo częstej regulacji podczas noszenia, sznurki nadal wyglądają jak nowe.

Ach te nieszczęsne elastyczne polarowe sznurki… Z czasem wyglądają nie jak sznurek a jak koralik w wyniku dezintegracji po niezbyt długim czasie użytkowania. Na szczęście w przypadku obu moich polarów Helikon Liberty nic takiego nie miało miejsca. Sznurki w zasadzie wyglądają jak nowe, choć dół polara jest regulowany niemal przy każdym założeniu. Duży plus.

Podsumowanie

Wydaje się, że właśnie popełniłem laurkę, ale chciałbym zaznaczyć jedno. Oba polary kupiłem za własne pieniądze na długo przed rozpoczęciem pracy w obecnej firmie. Sam zgłosiłem pomysł recenzji po latach, gdyż uważam, że to cholernie dobry produkt, a takie trzeba chwalić. Na dokładkę Helikon to polska firma więc radość jest podwójna. Nie dość, że dobrze zainwestowałem forsę, to jeszcze wsparłem lokalnego producenta, który coraz śmielej poczyna sobie na rynku światowym. Życzmy sobie więcej takich przedsiębiorstw!


Wady:

  • Ciężki jeśli nie trzeba go nosić na sobie, a pod pachą
  • Więcej nie zauważono ;)

Zalety:

  • Odpowiednia gramatura pozwala utrzymać ciepło
  • Wytrzymałe zamki i sznurki
  • Wzmocnienia zabezpieczające w kluczowych miejscach przed przetarciami
  • Szczelny kołnierz
  • Korzystna relacja ceny do jakości
  • Duża liczba kieszeni
  • Otwory pod pachami z dużą regulacją

Ogólnie rzecz biorąc — polecam. W skali 1-10 daję 9,5 ponieważ nigdy nie wiadomo czy Helikon nie wypuści jeszcze lepszej wersji!


Krzsztof Kuska autor combat.pl

Krzysztof Kuska

Od małego bardziej lubił Q niż Bonda. Jak dorósł nic się nie zmieniło. Tylko zabawki podrożały...