Znalezienie schronienia jest priorytetem w większości sytuacji kryzysowych związanych z przetrwaniem. Ciężkie warunki pogodowe mogą zabić w ciągu kilku godzin, jeśli nie znajdziemy czegoś, co ochroni nas przed furią żywiołów. Na szczęście survival uczy, jak radzić sobie nawet w tak niekorzystnej sytuacji. W tym poradniku przyjrzymy się kilku rozwiązaniom, które pozwolą dotrwać do świtu.

duże tipi

Spis treści:
1. Klasyczne schronienie awaryjne, czyli szałas vel. tipi
2. Schronienie awaryjne typu „ścianka”
3. Madejowe łoże, czyli „wyrko” z konarów i gałęzi
4. Dwie uwagi
5. Inne pomysły na awaryjne schronienie
 a. Worek foliowy i gazety
 b. Foliowy śpiwór
 c. Folia NRC
6. Samochód jako schronienie awaryjne
 a. Komfort termiczny
 b. Wentylacja kabiny
 c. Sen
 d. Paliwo
 e. Samochodowy niezbędnik

Klasyczne schronienie awaryjne, czyli szałas vel. tipi

Zaczniemy od klasyki. Oto prosty i solidny szałas kształtem przypominający ostrosłup, a mówiąc językiem survivalu lub bushcraftu – tipi. Szkielet nośny stanowią tu oczywiście proste, raczej grubsze i odpowiednio długie gałęzie (krokwie). Jeśli zrobimy go dobrze, tzn. odpowiednio uszczelnimy ściany, osłoni nas przed wiatrem, deszczem, chłodem i słońcem.

Jako zewnętrzny izolator możemy wykorzystać gałęzie iglaków, trawę, grube foliowe worki lub znalezione w lesie śmieci, choćby plandeki, stare wyborcze banery albo zdartą podczas remontu tapetę. W środku jest sporo miejsca, można więc rozpalić tam nieduże ognisko, o ile uprzednio zrobimy w suficie otwór odprowadzający dym.

Nie możemy odnaleźć pasujących produktów do zaznaczenia.

Nasze tipi ma jednak i wady – zmajstrowanie takiej budowli wymaga czasu, materiałów, no i jednak pewnych umiejętności. W naprawdę kryzysowej sytuacji raczej nie będziemy mieli czasu, by wznieść coś takiego.

Schronienie awaryjne typu „ścianka”

ognisko i drewniany ekran

Teraz na tapet weźmiemy jeden z najprostszych i najczęściej konstruowanych Improwizowanych schronów. Ustawimy go w mniej niż godzinę, używając przy tym łatwo dostępnych w lesie materiałów. Konstrukcja zapewni schronienie przed wiatrem i zacinającym deszczem. A gdy rozpalimy ogień, posłuży dodatkowo jako odbijający ciepło ekran.

Ściankę, bo o niej oczywiście mowa, wznosimy w sposób następujący: w ziemię wkopujemy dwa rozwidlone na jednym z końców słupy (gałęzie). O wspomniane rozwidlenie opieramy poprzeczną podporę, kalenicę, a o nią krokwie. Teraz zabieramy się za poszycie. Tu możemy zastosować liście, trawy, gałęzie lub inną dostępną w pobliżu roślinność.

To schronienie ma oczywistą wadę – jeśli warunki się zmienią i będzie padać lub wiać z innej strony, nie będziemy już chronieni. W końcu nasz domek ma tylko jedną ścianę i połowę dachu. Nie izoluje też najlepiej; osłania raczej przed wiatrem i odbija ciepło pobliskiego ognia. Z drugiej jednak strony można go łatwo i szybko zbudować. Do pomyślenia są nawet podobne ścianki wykonane z brezentu lub folii malarskiej, które skonstruować jest jeszcze łatwiej.

Madejowe łoże, czyli „wyrko” z konarów i gałęzi

wiązanie tipi

To oczywiście nie jest żadne schronienie, ale często stanowi istotny element takowego. Robi się je w jednym celu – żeby odizolować się od wysysającego ciepło podłoża. Jak je zrobić? To bardzo proste. Wystarczy, że na ułożone obok siebie bale drewna zrzucimy kupę gałęzi, najlepiej pochodzących z drzew iglastych. Jeśli mamy do dyspozycji suche liście lub źdźbła traw, także ich użyjmy. Nasze „łoże” powinno mieć odpowiednią długość. Zadbajmy też, by od chłodnej, a może i lodowatej ziemi dzieliło nas przynajmniej kilkadziesiąt centymetrów.

Spanie na takim posłaniu nie należy niestety do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Gałęzie i igiełki wbijają się w każdy centymetr ciała, a powierzchnia legowiska jest tak nierówna, że o wygodnym ułożeniu się można raczej zapomnieć. Ale lepsze to, niż śmierć z wychłodzenia na skutek leżenia na lodowatej ziemi.

Dwie uwagi

schronienie z gałęzi

Nim przejdziemy do kolejnej kategorii schronień, jedna uwaga. Musimy pamiętać, że właśnie opisane konstrukcje są wykonane z naturalnych materiałów i bardzo dobrze wtapiają się w leśne środowisko. Jeśli chcemy się ukryć, jest to korzystna okoliczność. Jeśli jednak liczymy na pomoc z zewnątrz, na odnalezienie, to szałasy pokryte listowiem lub mchem mogą znacząca utrudnić poszukującym pracę. W takim wypadku powinniśmy jakoś oznaczyć naszą konstrukcję. Możemy na przykład na jednej ze ścian rozwiesić coś żarówiastego, rzucającego się w oczy – jakiś pomarańczowy pokrowiec, odblaskową kamizelkę.

Jeszcze jedna, już ostatnia, sprawa. W tej części poradnika przyjrzeliśmy się schronieniom budowanym z naturalnych materiałów. Pamiętajmy, że wzniesienie takowych wcale nie musi być sprawą łatwą. Po pierwsze, jak już wspomnieliśmy, jest czasochłonne. Noc się zbliża, deszcz zacina, zimno jak diabli, a my znosimy gałęzie (o ile w ogóle znajdziemy je w okolicy), przycinamy, składamy, wiążemy. Po drugie może się okazać, że bez narzędzi – toporka lub solidnego noża – niewiele zdziałamy. Parakord i drut także się przydadzą. Jeśli więc chcemy sklecić sobie szałas, warto mieć podobne instrumenty na podorędziu.

Inne pomysły na awaryjne schronienie

folia NRC

Czy konstruując awaryjne schronienie możemy, prócz liści, gałęzi, mchu i paproci użyć innych materiałów? Oczywiście, że możemy. Granice wyznacza tu w zasadzie wyobraźnia. Poniżej rzucimy okiem na kilka interesujących pomysłów.

Worek foliowy i gazety

Gdy znajdziemy się w sytuacji podbramkowej, mierząc się z żywiołami i czasem, proste rozwiązanie mogą się okazać najskuteczniejszymi. By przygotować te schronienie będziemy potrzebować materiałów, które można znaleźć nawet… na śmietniku.

Nie możemy odnaleźć pasujących produktów do zaznaczenia.

Można też w plecaku lub zestawie edc nosić 240-litrowy plastikowy worek na gruz (ma wiele zastosowań), a o gazety zatroszczyć się w terenie. W ostateczności możemy wrzucić do niego liście lub szmaty, słowem wszystko, co jakkolwiek zatrzyma wewnątrz powietrze i odizoluje od chłodu nocy. Pamiętajmy, że tak zaimprowizowane schronienie raczej nie osłoni przed deszczem. Jeśli boimy się przemoczenia, musimy pomyśleć o daszku. Ten zrobimy na przykład z tarpa lub drugiego worka, rozciągniętego między drzewami.

Foliowy śpiwór

W sklepach survivalowych znajdziemy awaryjne, foliowe śpiwory. Są tanie, lekkie i wciśniemy je choćby do kieszeni spodni. Wewnętrzna warstwa jest wykonana ze srebrnej, odbijającej ciepło folii (zasada działania identyczna, jak w foliach NRC), zewnętrzna jest z kolej wyraziście pomarańczowa. Co się z takim śpiworem robi? Ano nic specjalnego, po prostu wchodzi się do niego i tyle. Moszcząc sobie z jego pomocą legowisko warto odizolować się od podłoża, czyli, w najgorszym wypadku, sklecić wspomniane wyżej (madejowe) łoże z gałęzi i igliwia.

Folia NRC

Pomysł bardzo podobny do wyżej opisanego. Tym razem sięgamy po popularną folię NRC, zwaną także kocem ratowniczym, wycinamy w niej dziurę na głowę, otwór zabezpieczamy taśmą i już prosta peleryna gotowa. Teraz musimy znaleźć drzewo o grubym pniu, u jego stóp sporządzić siedzisko (znów gałęzie, paprocie, huba i co nam tylko w ręce wpadnie) i wygodnie się rozsiąść. Niektórzy mistrzowie survivalu (na przykład popularny youtuber Bushcraftowy, od którego zaczerpnąłem ten koncept) sugerują, że gdy już się okryjemy, powinniśmy zapalić pod folią podgrzewacz (lub małą świeczuszkę). Jej płomień podniesie „podkocową” temperaturę o kilka stopni.

Samochód jako schronienie awaryjne

stary samochód na światłach

Może zdarzyć się i tak, że przyjdzie nam szukać schronienia w aucie. Nie wydaje się to być najgorszą opcją – nad głową mamy dach, nie wieje, a na fotelach można się przespać. Samochód, wykorzystywany jako kryjówka, ma jednak i słabe strony. Warto o nich pamiętać. Na co więc zwrócić uwagę, gdy los zmusi nas do ukrycia się w samochodzie?

Komfort termiczny

Zacznijmy od rzeczy w survivalu podstawowej – odpowiedniej temperatury. Tu warto pamiętać, że samochód potrafi wychłodzić się dość szybko. Jest to niebezpieczne zwłaszcza zimą. Z drugiej strony, w upalne dni nagrzewa się niczym piekarnik. Jak temu przeciwdziałać? Przede wszystkim warto skupić się na właściwym zabezpieczeniu okien. Można osłonić je folią NRC (znów ta folia!), którą znajdziemy w apteczce, można na ich wysokości porozwieszać koce lub zapasowe ubrania. Powinniśmy też, w miarę możliwości, ubrać się ciepło, odpowiednio gospodarować płynami (zwłaszcza latem), wentylować wnętrze wozu i zaparkować w dogodnym miejscu (nienasłonecznionym, osłoniętym przed wiatrem etc.).

Wentylacja kabiny

Okna powinniśmy otwierać nie tylko latem. Kabiny wozów są szczelne i nawet, gdy wewnątrz siedzi jedna osoba, to szybko mogą wypełnić się parą. A taka kondensacja jest niepożądana – wilgotne ubrania mogą przyspieszyć hipotermię.

Sen

Jeśli chcemy w miarę wygodnie ułożyć się do snu, przydadzą się koce, małe poduszki, zagłówki, zwinięte ubrania i podobne rzeczy, które powciskamy w różne załamania i zagłębienia. Pamiętajmy też o bezpieczeństwie – przybierzmy taką pozycję, która umożliwi, w razie czego, szybką ewakuację.

Paliwo

Wyruszając w trasę, zadbajmy o paliwo. Im więcej oktanów do dyspozycji, tym lepiej.

Samochodowy niezbędnik

Jeśli jedziemy gdzieś dalej, zwłaszcza zimą, weźmy ze sobą koc, dodatkową ciepłą odzież, jedzenie i zapas wody pitnej, latarkę, dobrze wyposażoną apteczkę, ogrzewacze do rąk, gwizdek, łopatkę do śniegu, kamizelkę odblaskową, kable rozruchowe. Nie zapomnijmy też o telefonie i powerbanku. Jeśli coś pójdzie nie tak, ten sprzęt z pewnością się przyda.

I to by było na tyle. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziecie się w sytuacji, w której powyższe informacje okażą się użyteczne.

Powodzenia na szlaku!


autor jakub buźniak

Jakub Buźniak

Pasjonat historii, geopolityki i, w mniejszym stopniu, wojskowości. Dużo czyta, czasem trochę myśli. O swoim prywatnym życiu nie będzie pisał, bo ma świadomość, że nikogo takie wynurzenia nie interesują.


napisz do nas