AHS Krab zrewolucjonizował polską artylerię samobieżną, zapewniając naszym wojskom lądowym bardzo dobrej jakości pojazdy umożliwiające rażenie przeciwnika na znaczne odległości. Samobieżne armatohaubice Krab stanowią doskonałe połączenie siły ognia i mobilności, czyli dwóch ważnych cech pozwalających na uzyskanie przewagi na współczesnym polu walki. Kraby na dobre zadomowiły się już w naszych siłach zbrojnych, a swoje możliwości potwierdzają również w działaniach wojennych na Ukrainie. Przyjrzyjmy się zatem bliżej konstrukcji armatohaubic samobieżnych Krab.

1. Jak to się wszystko zaczęło, czyli po co w ogóle zaczęto myśleć o AHS Krab
2.
Jak armatohaubica Krab stała się armatohaubicą Krab, czyli wyboista droga do celu
  a.
UPG-NG, czyli ślepy zaułek Kraba
  b. K9 na ratunek
  c. Czym AHS Krab różni się od K9 Thunder?
3. Podstawowe zadania AHS Krab, czyli po co nam armatohaubice samobieżne?
4.
Konstrukcja i wyposażenie Krabów
  a. Systemy komputerowe Kraba
  b. Załoga może czuć się bezpiecznie
5. Dywizjonowy moduł ogniowy Regina, czyli AHS Krab w praktyce
  a. Dobre rozpoznanie to podstawa
  b. Kraby mają swoje zabezpieczenie logistyczne
6. Konkurencja dla Krabów, czyli co mają inni
  a. AS-90
  b. K9 Thunder
  c. Panzerhaubitze 2000
  d. M109 SPH
  e. AMX-30 AuF1
  f. 2S19 Msta-S
  g. PLZ-05
7. Kołowe odpowiedniki AHS Krab znajdujące się aktualnie w służbie w armiach świata
  a. CAESAR
  b. Armatohaubice Dana, Zuzanna, Dita i Eva
  c. Atmos i Kryl, czyli polski akcent w kołowych armaothaubicach
8. Dane eksploatacyjno-użytkowe samobieżnych armatohaubic Krab
9. Parametry armatohaubicy stosowanej na AHS Krab oraz uzbrojenia dodatkowego

AHS Krab wystrzał

Jak to się wszystko zaczęło, czyli po co w ogóle zaczęto myśleć o AHS Krab

Po rozpadzie Związku Radzieckiego i wyraźnie sygnalizowanej chęci wejścia Polski do NATO w umysłach sztabowców z pewnością zaczęły rodzić się koncepcje dostosowania polskiego uzbrojenia do standardów zachodnich. Tak się bowiem jakoś stało, że państwa Układu Warszawskiego postanowiły iść swoją drogą i nie stosować tych samych przysłowiowych „miar i wag”, co NATO.

W związku z reorientacją na Zachód w zasadzie niemal w każdym obszarze naszych sił zbrojnych musiano dokonać jakichś zmian, a artyleria nie należała tutaj do wyjątku. Tak się bowiem jakoś złożyło, że Sowieci wymyślili sobie armatohaubice kaliber 152 mm, a państwa NATO 155 milimetrów. Oczywiście poza lufami konieczna okazała się również wymiana amunicji. Trzy milimetry to niby niewiele, ale pociski artyleryjskie nie mogą „latać” po lufie z luzem.

W związku z tym, chcąc stanowić integralną część wojsk natowskich, musieliśmy dostosować się do obowiązujących tam standardów, czyli wymienić amunicję i nośniki tejże amunicji na wersje zachodnie. Tak zaczęła się epopeja AHS Krab.

Jak armatohaubica Krab stała się armatohaubicą Krab, czyli wyboista droga do celu

Samobieżna armatohaubica Krab powstała na bazie sprawdzonych elementów wykorzystywanych w armiach świata już od wielu lat. Podstawą dla polskiego systemu wieżowego, czyli dla najważniejszego elementu armatohaubicy, stała się brytyjska konstrukcja AS90. Wyspiarze w latach 1992-1995 wyprodukowali 179 pojazdów tego typu i z powodzeniem używają ich do dziś. Stety albo niestety, wybór tego rozwiązania nie przebiegał idealnie i jak to w Polsce bywa, nie obyło się bez przetargów, anulowania przetargów, nowych przetargów, komplikacji i przesunięć.

Z początkowej, dość szerokiej puli oferentów, ostatecznie jedynym sensownym wyborem został AS90, m.in. w związku z pierwotnie wytypowanym podwoziem. Koniec końców uznać chyba jednak należy, że najgorzej na tej transakcji nie wyszliśmy.

Mając dobrą podstawę do dalszych działań, polscy inżynierowie mogli twórczo rozwinąć produkcję wież dla Krabów, ale nadal problemem pozostało posadowienie ich na odpowiednim podwoziu. Początkowo zdecydowano się na UPG-NG, czyli Uniwersalne Podwozie Gąsienicowe Nowej Generacji, za opracowanie którego odpowiadała firma OBRUM. UPG-NG był swoistym miksem podwozia z ustawiacza min Kalina oraz z czołgów PT-91 Twardy.

UPG-NG, czyli ślepy zaułek Kraba

Niestety polski produkt okazał się, delikatnie mówiąc, nie spełniać oczekiwań. Najpierw pękać zaczęły blachy stalowe, z których spawany był kadłub, ale po serii testów i ekspertyz okazało się, że to nie wada konstrukcyjna, a materiałowa. Gdy już wydawało się, że jakoś to będzie, pojawił się problem z gatunku nierozwiązywalnych.

Gwoździem do trumny projektu UPG-NG dla przyszłych Krabów stał się napęd. Pierwotnie planowane wiekowe już silniki S-12U nie były dostępne, więc zdecydowano się sięgnąć po jednostki potentata w branży, czyli niemieckiego MTU. Pomysł w swym założeniu niezły, okazał się być kompletnie chybionym w praktyce. Zmiana układu napędowego wywoływała tak dużo problemów, że ostatecznie zdecydowano się zarzucić koncepcję stosowania polskiego podwozia UPG-NG.

K9 na ratunek

W wyniku przeprowadzonych analiz zdecydowano się sięgnąć po zagraniczne, sprawdzone podwozie wykorzystywane na koreańskich armatohaubiach K9 Thunder. Za ich opracowanie odpowiadał jeden z lokalnych potentatów, czyli firma Samsung Techwin.

Można zatem powiedzieć, że AHS Krab to swoisty amalgamat myśli technicznej wywodzącej się z Wielkiej Brytanii, Korei Południowe i oczywiście z Polski, która integrowała i udoskonalała wszystkie podzespoły tak, by razem tworzyły harmonijną całość. Niestety w związku ze wspomnianymi już zawirowaniami obserwowanymi na początkowym etapie prac, wprowadzenie Krabów do linii mocno się opóźniło.

Czym AHS Krab różni się od K9 Thunder?

Z zewnątrz obie armatohaubice mogą wydawać się do siebie podobne, ale pod przysłowiową maską jest parę specyficznych dla polskiego pojazdu rozwiązań. Na czoło wysuwa się tutaj oczywiście pomocniczy agregat zasilający, którego z jakichś przyczyn Koreańczycy nie zdecydowali się zabudować na swoich K9 Thunder.

Kolejny dodatkowym elementem występującym na AHS Krab jest system filtrowentylacji. Pomyślano też o nowoczesnej instalacji przeciwpożarowej, systemie przeciwwybuchowym, z którego z pewnością ucieszą się załogi.

Dodatkowo zadbano też o, wydawać by się mogło, takie detale, jak aranżacja miejsca pracy kierowcy.

Siła rzeczy w AHS Krab zagościły też polskie przyrządy oraz systemy łączności wewnętrznej. To samo tyczy się radiostacji pozwalających komunikować się z innymi pododdziałami Wojska Polskiego.

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o największej różnicy, czyli o brytyjskiej wieży, która przeszłą dostosowanie i udoskonalenie w Polsce.

Podstawowe zadania AHS Krab, czyli po co nam armatohaubice samobieżne?

Samobieżne armatohaubice Krab mają kilka podstawowych zadań w Wojsku Polskim. Głównym celem Krabów jest obezwładnianie i niszczenie baterii artylerii i artylerii rakietowej przeciwnika. Dzięki dużej donośności AHS Krab mogą również atakować stanowiska dowodzenia, węzły łączności oraz wspomagać niszczenie umocnień terenowych blokujących natarcie.

Jakby tego było mało, to Kraby mogą atakować nie tylko obiekty nieruchome. Nasze armatohaubice, jeśli otrzymają precyzyjne koordynaty, są w stanie poradzić sobie z pododdziałami czołgów nieprzyjaciela, jednostkami zmotoryzowanymi i zmechanizowanymi we wszystkich położeniach i we wszystkich rodzajach działań bojowych.

AHS Krab mogą również niszczyć środki pancerne i opancerzone w głębi ugrupowań przeciwnika samemu pozostając względnie bezpiecznym. Na dokładkę nasze armatohaubice mogą w ostateczności walczyć również ogniem na wprost, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Dzięki swemu zasięgowi i zastosowaniu precyzyjnej amunicji Kraby są też w stanie niszczyć śmigłowce na lądowiskach oraz mogą porażać wszelkiej maści obiekty wsparcia logistycznego znajdujące się w stosunkowo bliskiej odległości od linii frontu.

Konstrukcja i wyposażenie Krabów

Do napędu samobieżnych armatohaubic Krab wykorzystywane są jedne z najlepszych silników wysokoprężnych na świecie, czyli jednostki MTU. Konkretnie jest to model MT 881 ka 500, charakteryzujący się mocą maksymalną 1000 koni mechanicznych (735 kW) przy 2700 obrotów.

Z silnikiem AHS Krab zespolona jest przekładnia główna ALLISON X1100 – 5A3 posiadająca cztery przełożenia do przodu i dwa do tyłu. Podwozie gąsienicowe przenoszące armatohaubicę zawierarównież zintegrowany układ hamulcowy, zintegrowany układ sterowania oraz charakteryzuje się możliwością obrotu wokół własnej osi. Zawieszenie Krabów jest hydropneumatyczne.

Systemy komputerowe Kraba

Na wyposażeniu armatohaubic Krab znajduje się też system nawigacji lądowej i dowiązania topograficznego FiN 3110L oraz GPS, jak i hodometr (drogomierz do mierzenie pokonanej odległości). Załoga ma również do swojej dyspozycji system kierowania ogniem w postaci komputera sterującego wieżą, komputera celowniczego i komputera balistycznego dowódcy działa.

Żołnierze obsługujący pojazd zabezpieczeni są poprzez system filtrowentylacji, a łączność wewnętrzną zapewnia system FONET. Z siłami własnymi porozumiewać się można przy pomocy radiostacji cyfrowej UKF typ RRC 9311AP.

Załoga może czuć się bezpiecznie

Na wypadek porażenia przez środki bojowe przeciwnika armatohaubica Krab wyposażona jest w system przeciwpożarowy oraz system tłumienia wybuchu. Dowódca i kierowca pojazdu są wyposażeni w dzienne i nocne przyrządy obserwacyjne.

Dla większego bezpieczeństwa załogi i pojazdu armatohaubice AHS Krab zostały wyposażone w system ostrzegania i samoobrony OBRA-3 SSP-1.

Do skutecznego prowadzenia ognia wykorzystywany jest radar balistyczny MVRS-700 SCD. Jest to radar wykorzystujący fale X, a jego nazwa to skrót od Muzzle Velocity Radar System. W trakcie pracy radar mierzy częstotliwości dopplerowskie. Całość zamknięta jest w niewielkim module zajmującym niewiele z ograniczonej przestrzeni, jaka jest w armatohaubicy. Obsługa ma również do swojej dyspozycji celownik do strzelania na wprost.

Całość uzupełnia agregat prądotwórczy DC 28V o mocy wyjściowej 5,5 kW.

AHS Krab poligon

Dywizjonowy moduł ogniowy Regina, czyli AHS Krab w praktyce

By samobieżne armatohaubice Krab miały jakikolwiek sens, muszą nie tylko być odpowiednio wpasowane w siły zbrojnych, ale dodatkowo same muszą mieć odpowiednią strukturę pozwalającą w pełni wykorzystać ich możliwości. Po to właśnie powstały dywizjonowe moduły ogniowe Regina. Jeśli spojrzymy na ich strukturę, to natychmiast w oczy rzuca się unifikacja sprzętowa oraz doskonała mobilność całego modułu.

Dowódca dywizjonu Krabów, jak i jego szef sztabu poruszają się w Wozach Dowódczo Sztabowych. Dowódca baterii dowodzenia ma do swojej dyspozycji wóz dowodzenia, a podlegają mu plutony łączności, pluton topograficzno-rozpoznawczy i pluton ochrony i regulacji ruchu.

W ramach plutonu łączności występuje drużyna obsługi stanowiska dowodzenia zapewniająca sprawne działanie całego dywizjonu. Poza tym w plutonie jest również wóz oficera łącznikowego oraz drużyna kablowa. Całość uzupełnia drużyna zabezpieczenia.

Dobre rozpoznanie to podstawa

Z kolei w skład plutonu topograficzno-rozpoznawczego wchodzi drużyna topograficzno-rachunkowa, stacja meteo, sekcja wysuniętych obserwatorów, sekcja BSR.

Natomiast w skład plutonu ochrony i regulacji ruchu wchodzi drużyna regulacji ruchu oraz drużyna ochrony.

Na wypadek porażenia przez siły wroga moduł ogniowy Regina posiada w swym składzie zespół ewakuacji medycznej wyposażony w grupy ewakuacji medycznej oraz salę opatrunkową na kontenerze 20-stopowym.

W skład dywizjonowego modułu ogniowego Regina wchodzą trzy baterie. Każda z tych baterii posiada pojazd dowódcy baterii, drużynę topograficzno-rachunkową, oraz dwa plutony z AHS Krab. Każdy z plutonów składa się z wozu dowodzenia dowódcy plutonu ogniowego oraz z czterech 155 mm samobieżnych armatohaubic Krab. Każdą baterię uzupełnia pluton zabezpieczenia z wozami amunicyjnymi i wozem zabezpieczenia technicznego.

Kraby mają swoje zabezpieczenie logistyczne

Ostatnim elementem dywizjonowego modułu ogniowego Regina jest kompania logistyczna na czele której stoi dowódca kompanii logistycznej posiadający w swej dyspozycji wóz dowodzenia. Podlegają mu pluton transportowy, pluton remontowy i drużyna zabezpieczenia.

W skład plutonu transportowego wchodzi drużyna wozów amunicyjnych składająca się z 16 pojazdów oraz drużyna transportowa z cysternami i pojazdami transportowymi.

Pluton remontowy składa się z drużyny remontowej z wozem remontu uzbrojenia i elektroniki oraz wozem remontu pojazdów i drużyny ewakuacji z lawetami, oraz wozem zabezpieczenia technicznego. Całość uzupełnia drużyna zabezpieczenia.

Konkurencja dla Krabów, czyli co mają inni

Pojazdów o podobnych możliwościach nie ma zbyt wiele na świecie. Jeśli odrzucimy samobieżne armatohaubice na podwoziu kołowym, które trudno porównywać z wersjami gąsienicowymi, to do wyboru zostaje garstka sensownych wozów, jeśli kupującym chciałoby być państwo natowskie. Jak nietrudno się domyślić, na takiej liście znajdą się siłą rzeczy maszyny, na których AHS Krab bazuje, sprzęt z USA, Rosji oraz Niemiec.

Dla porządku napiszemy parę zdań zarówno o konkurentach bezpośrednich, jak i o samobieżnych armatohaubicach na podwoziu kołowym, ale zaczniemy oczywiście od starych dobrych gąsienic.

AS-90

To brytyjska samobieżna armatohaubica, od której Krab zapożyczył wieżę. Nazwa AS-90 oznacza "Artillery System for the 1990s", czyli system artyleryjski na lata dziewięćdziesiąte. Pojazdy do służby weszły w roku 1992, a produkcja trwała w latach 1992-1995. W sumie powstało 179 armatohaubic AS-90.

Uzbrojenie główne to 155 milimetrowa haubicoarmata firmy Royal Ordnance o długości 39 kalibrów z zapasem 48 sztuk amunicji ładowanej ręcznie. Poza tym pojazd uzbrojony jest standardowy karabin 7.62 mm NATO L7 General Purpose Machine Gun. Do napędu AS-90 wykorzystywane są silniki diesla Cummins VTA903T V8 o mocy 660 KM. Pojazd waży 45 ton, a załoga liczy 5 osób.

Obecnie zakłada się, że AS-90 pozostaną w służbie do roku 2032, a pierwsze brytyjskie wozy nowej generacji mają zacząć wchodzić do linii w roku 2029.

K9 Thunder

K9 Thunder to drugi po AS-90 praprzodek AHS Krab. Testy prototypu rozpoczęły się w roku 1996, a od roku 1999 ruszyła produkcja seryjna. Od roku 2018 trwa produkcja zmodyfikowanej wersji K9A1. Południowokoreańska samobieżna armatohaubica legitymuje się niemałym sukcesem eksportowym, a ostatnie deklaracje o masowych zakupach przez Polskę tylko ten sukces poprawią.

Podstawową bronią haubicy jest armata Hyundai WIA CN98 155 mm o długości 52 kalibrów z zapasem 48 pocisków. Dodatkowym uzbrojeniem jest karabin SNT Dynamics K6 12.7x99 mm NATO HMG.

Do napędu K9 wykorzystywane są silniki STX-MTU MT881Ka-500 o mocy 1000 KM. Pojazd waży 47 ton, a załoga liczy 5 osób.

Panzerhaubitze 2000

Panzerhaubitze 2000 to flagowa samobieżna armatohaubica armii niemiekciej. Za jej produkcję odpowiada grupa firm, w skład której wchodzą Krauss-Maffei Wegmann, MAK System Gesellschaft oraz Rheinmetall.

Prace badawczo-rozwojowe nad Panzerhaubitze 2000 trwały w latach 1987-1996. Produkcja seryjna wystartowała w roku 1996 i trwa do dziś. Podstawową bronią haubicy jest działo Rheinmetall 155 mm L52 z zapasem 60 pocisków. Dodatkowo załoga ma do swojej dyspozycji karabin 7.62 mm Rheinmetall MG3.

Do napędu Panzerhaubitze 2000 służy silnik MTU 881 Ka-500 o mocy 1000 KM. Załoga to 5 osób, a masa pojazdu to 55,8 tony.

M109 SPH

Haubice M109 to prawdziwy „dziadek” w tym zestawieniu. Ich produkcja rozpoczęła się w roku 1963 i w sumie trwa do dziś. Oczywiście przeszliśmy już przez szereg modyfikacji i modernizacji, więc z pierwowzorem współczesne M109 SPH nie mają już tak wiele wspólnego, ale Amerykanie dobrze wiedza, że czas już najwyższy na zmianę. Projekt Palladin, czyli pierwotny następca, się nie udał i nowym królem artylerii ma być model M1299, nad którym prace cały czas trwają.

Podstawowym uzbrojenie M109 SPH jest działo M126 155 mm o długości 39 kalibrów. Dodatkowo załoga może bronić się przy pomocy karabinu .50 caliber (12.7 mm) M2.

Masa pojazdu to zaledwie 27,5 tony, a załoga składa się z 4 osób.

AMX-30 AuF1

To również stareńka konstrukcja, ale tym razem pochodząca z Francji, a nie zza wielkiej wody. Armatohaubice tego typu znajdują się u kresu swej kariery, choć miały swoje chwile „chwały” na współczesnych polach walki. Prace nad AMX-30 AuF1 rozpoczęły się w roku 1972, a produkcja wystartowała w roku 1977 i trwała do roku 1995. Do tego czasu powstało około 400 sztuk tych pojazdów.

Podstawowym uzbrojeniem AMX-30 AuF1 jest działo 155 mm CN 155 AUF1 o długości 39 kalibrów, a załoga może również korzystać z ciężkiego karabinu Browning M2 12.7mm.

Do napędu haubicy wykorzystywany jest silnik Renault-Mack E9 o mocy 750 KM. Załoga liczy 4 osoby, a pojazd waży niemal 43 tony.

2S19 Msta-S

2S19 Msta-S to armatohaubica samobieżna opracowana jeszcze za czasów Związku Radzieckiego. Jest swoistym zlepkiem elementów, które sowieci mieli akurat pod ręką. Kadłub bazuje na czołgach T-80, a silnik pochodzi od czołgów T-72. Jeden będzie się z tego śmiał, a drugi powie, że to efektywne wykorzystanie posiadanych zasobów.

Prace nad pojazdem rozpoczęły się w roku 1980, a produkcja ruszyła w roku 1988. Szacuje się, że od tego czasu powstało około niemal 1200 sztuk 2S19 Msta-S, które z czasem przeszły szereg modyfikacji.

Podstawowym uzbrojenie haubicy, jest działo 152.4 mm 2A65. Dodatkowo 5-osobowa załoga posiada karabin 12.7 mm NSVT. Pojazd waży 42 tony, a do jego napędu wykorzystywany jest silnik diesla V-84A o mocy 840 KM.

PLZ-05

PLZ-05 to chiński odpowiednik zachodnich samobieżnych armatohaubic. Zakłada się, że może czerpać z doświadczeń radzieckich i rosyjskich zdobytych podczas pracy nad pojazdami 2S19 Msta-S oraz bazować na doświadczeniach zdobytych przy produkcji PLL-01. Prace nad PLZ-05 miały rozpocząć się w roku 2003, a do służby weszła w roku 2008, zastępując starsze 152 mm haubice Typ 83.

Podstawowym uzbrojeniem jest działo PLL-01 155 mm o długości 52 kalibrów wspierane przez karabin QJC-88 kaliber 12,7 mm. Za napęd służy silnik diesla 8V150 o mocy 1000 KM występujący najnowszej odmianie PLZ-05A. Załoga składa się z czterech osób, a pojazd waży około 35 ton.

AHS Krab piasek

Kołowe odpowiedniki AHS Krab znajdujące się aktualnie w służbie w armiach świata

Samobieżne armatohaubice na podwoziu kołowym cechują się mniejszą dzielnością terenową, przez co są środkiem artyleryjskim wybieranym nie tak chętnie. Wersje gąsienicowe mogą również zazwyczaj przenosić większy zapas amunicji. Główne potęgi militarne skupiają się jednak na wersjach gąsienicowych, ale nie znaczy to oczywiście, że armatohaubice na podwoziu kołowym nie mają swych amatorów i swych zalet. Najważniejszą z nich jest możliwość szybkiego transportu droga lotnicza, co w przypadku pojazdów gąsienicowych nie jest już tak prostą sprawą.

CAESAR

CAESAR, czyli CAmion Équipé d’un Système d’ARtillerie, a po naszemu ciężarówka wyposażona w system artylerii, to chyba jedna z najlepszych obecnie armatohaubic na podwoziu kołowym. Opracowana jak nietrudno się domyślić we Francji, która z sobie tylko znanych powodów nadal ma słabość do trakcji kołowej.

Prace koncepcyjne nad armatohaubicą CAESAR rozpoczęły się w roku 1992 i trwały do roku 1999. Produkcja seryjna ruszyła w roku 2003 i trwa do dziś. Podstawowe uzbrojenie pojazdów to oczywiście standardowe działo 155 mm, ale o sporej długości 52 kalibrów.

Rodzime wersje bazują na ciężarówkach 6x6 Renault Sherpa 5. Do produkcji pojazdów eksportowych francuzi zdecydowali się wykorzystać doświadczenia zebrane w Czechach i skorzystać z pojazdów Tatra w wersji 8x8 lub niemieckiego Unimog.

W 2022 roku producent, firma Nexter otrzymała kontrakt na budowę udoskonalonej wersji Mark 2.

W odmianie 6x6 CAESAR może być transportowany zarówno na pokładzie samolotu C-130 Hercules, jak i na pokładzie maszyn A400M Atlas. Załoga to 5 osób, ale w sytuacjach kryzysowych haubica może być obsługiwana przez zaledwie 3 żołnierzy. W wersji 6x6 pojazd waży 17,7 ton.

Armatohaubice Dana, Zuzanna, Dita i Eva

Tak się jakoś złożyło, że za naszą południową granicą wiedzą, co i jak w kwestii ciężkich ciężarówek. Widzą też, jak się robi armatochaubice, więc nie dziwota, że kontynuują serię całkiem udanych pojazdów. W tytule akapitu wrzuciliśmy do jednego worka bardzo wiele różnego rodzajów maszyn, ale wszystkie mają one wspólny mianownik w postaci rodowodu z kraju dobrego piwa i knedlików.

Pierwsza z tej menażerii była Dana, na której bazie Słowacy stworzyli swoją Zuzannę, już z natowskim działem 155 mm. Z kolei Dita to czeska odpowiedź na potrzebę unifikacji amunicji armatohaubic kołowych, która również legitymuje się działem przystosowanym do strzelania natowskimi pociskami 155 mm. Słowacy nie chcąc być gorszymi, zaprezentowali udoskonaloną Zuzannę, czyli działo samobieżne Eva.

Jak widać zarówno Czesci, jak i Słowacy nie dają za wygraną i cały czas starają się jakoś wstrzelić w potrzeby klientów zagranicznych. Trzeba jednak przyznać, że wszystkie wyżej wymienione pojazdy nie spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem rynku i póki co nie zanosi się na zmianę tego trendu.

Atmos i Kryl, czyli polski akcent w kołowych armaothaubicach

Zaczniemy trochę od końca, ale nasi najpierw! Kryl to polska prototypowa lekka samobieżna armatohaubica na podwoziu kołowym wyposażona w armatę 155 mm i opracowywana siłami Huty Stalowa Wola. Ciężarówkę opracowuje polski Jelcz.

Prace nad Krylem wystartowały w roku 2011 i 11 lat później… nadal go nie ma. Oczywiście po drodze mieliśmy prototyp, strzelania na poligonie, zmiany i udoskonalenia, ale finału niestety nadal nie widać.

Największą zaletą Kryla ma być możliwość transportowania na pokładzie samolotów C-130, ale w przypadku polskiego teatru działań wojennych zaleta ta nie jest nam raczej do niczego potrzebna. Trzeba również otwarcie stwierdzić, że czasy zagranicznych misji stabilizacyjnych najpewniej również odeszły już w zapomnienie.

Na koniec wypada wspomnieć o Atmosie. By Kryl mógł w ogóle powstać, należało sięgnąć po jakieś rozwiązanie z półki, nad który można by pracować i polonizować i wybór padł na izraelski system Atmos (Autonomous Truck Mounted Howitzer System). Rozwiązanie jest dość perspektywiczne i promowane na rynkach zagranicznych, ale w samym Izraelu pojazd ten nie może nabrać rozpędu.

Dane eksploatacyjno-użytkowe samobieżnych armatohaubic Krab

  • Masa bojowa pojazdu: 48000 kg
  • Załoga: 4 +1
  • Długość maksymalna: 12101 mm
  • Szerokość maksymalna: 3640 mm
  • Wysokość do dachu wieży: 3000 mm
  • Pokonywanie przeszkód:
    - wzniesienia: 25 stopni
    - przechył boczny: 17 stopni
    - przeszkody pionowe: 0,8 m
    - rowy: 2,5 m
    - brody: 1,0 m
  • Prędkość jazdy:
    - po drogach asfaltowych (utwardzonych I kategorii): 60 km/h
    - po drogach polnych o wyboistej nawierzchni: 15 km/h
    - po bezdrożach dla równinnych terenów: 30 km/h
    - zasięg na pełnych zbiornikach: 400 km
  • Parametry armatohaubicy stosowanej na AHS Krab oraz uzbrojenia dodatkowego

  • Kaliber / długość lufy: 155 mm / 52 kalibry
  • Szybkostrzelność:
    - serią: 3 pociski / 10 s
    - ogień intensywny: 6 pocisków / min przez 3 minuty
    - praktyczna: 2 pociski na minutę
    - efekt „salwowy” (MRSI): do 3 pocisków na minutę
  • Kąt ostrzału w podniesieniu: -3,5 stopnia do +70 stopni
  • Kąt ostrzału w azymucie: n x 360 stopni
  • Donośność minimalna: 4,7 km
  • Donośność maksymalna: 40 km
  • Uzbrojenie dodatkowe:
    - karabin maszynowy 12,7 mm
    - wyrzutnie granatów dymnych (2 x 4) 81 mm
  • Czas reakcji:
    - czas przejścia z położenia marszowego w położenie bojowe: około 30 sekund
    - czas opuszczenia stanowiska ogniowego po oddaniu strzału: maksymalnie 30 sekund
  • Jednostka ognia działa (40 naboi), a w tym:
    - w wieży (pociski + ładunki): 29 + 28
    - w podwozi (pociski + ładunki): 11 + 20
  • Amunicja zgodna z JBMoU (Joint Ballistics Memorandum of Understanding)

  • Wszystkie zdjęcia: HSW


    Krzsztof Kuska autor combat.pl

    Krzysztof Kuska

    Od małego bardziej lubił Q niż Bonda. Jak dorósł nic się nie zmieniło. Tylko zabawki podrożały...


    napisz do nas