Święta wojna pomiędzy obozem użytkowników scyzoryków a multitooli trwa, od kiedy sięgamy pamięcią. Każda ze stron ma swoje argumenty, które trudno zbyć milczeniem. Najprościej byłoby mieć oba narzędzia, ale nie zawsze można mieć wszystko. Czasem trzeba się zdecydować. Postaramy się przyjrzeć „zadom” i „waletom” obu.

1. Rozmiar ma znaczenie! Ale nie zawsze…
2. Rozmiar to jedno, ale co z wagą? Scyzoryk czy multitool?
3. Multitool, a może wielofunkcyjny scyzoryk?
4. Porównanie wytrzymałości scyzoryków i multitooli
5. Scyzoryk i multitool w świetle prawa
6. Uchwyt prawdę Ci powie
7. Co do EDC: scyzoryk czy multitool?
8. Jaki multitool, a jaki scyzoryk wybrać?
9. Podsumowanie

multitool scyzoryk

Rozmiar ma znaczenie! Ale nie zawsze…

Jeśli myślimy o scyzoryku, to zazwyczaj do głowy przychodzi nam coś małego i podręcznego, coś, co wyjmujemy z kieszeni, otwieramy, ciach, ciach i po sprawie. Taki scyzoryk może nawet być breloczkiem przy kluczu, jeśli sięgniemy po najmniejsze, ale nadal funkcjonalne, rozmiary od sprawdzonych producentów. Będzie to zatem urządzenie o długości 50 – 90 milimetrów i mikroskopijnej wadze, jeśli wybierzmy podstawowy model z niezbyt rozbudowaną przez producenta liczbą funkcji.

Multitool to już większy kawał sprzętu. W kieszeni będziemy czuli, że siedzi tam sporych rozmiarów narzędzie. Wynika to choćby z samej konstrukcji toola. To przecież w zasadzie kombinerki obudowane dodatkowymi narzędziami, składane, ale jednak kombinerki, a te muszą mieć szczypce i dźwignie, więc siłą rzeczy są długie. Choć trzeba przyznać, że producenci tooli dostrzegli niezagospodarowaną niszę. Od jakiegoś czasu produkują coraz mniejsze narzędzia z kombinerkami, które w swych minimalnych wersjach również nadają się na przypięcie do kluczy. Niemniej taki klasyczny multitool, nie w wersji mini, nawet jeśli po złożeniu będzie miał 90 - 100 milimetrów jak scyzoryki, to będzie ważył kilkukrotnie więcej.

Scyzoryk to inna para kaloszy. Rdzeniem każdego z nich jest nóż płaski, zazwyczaj długości niemal samego narzędzia i to on w zasadzie wyznacza nam „kalibry” dla poszczególnych rozmiarów scyzoryków. Reszta jest czasem bardzo potrzebnymi, ale jednak dodatkami do tego głównego narzędzia. Jeśli nasza optymalna długość głównego ostrza będzie stosunkowo niewielka, to będziemy mogli nosić przy sobie niewielki scyzoryk, którego nawet nie zauważymy.

Rozmiar to jedno, ale co z wagą? Scyzoryk czy multitool?

Tutaj znowu dotykamy kwestii po części powiązanej z rozmiarem. Im dłuższe główne ostrze w naszym scyzoryku, tym większa będzie jego waga, ale jej przyrost nie będzie jakiś dramatyczny wraz z wydłużeniem ostrza. Będzie to kilkadziesiąt gramów. Jeśli będziemy chcieli mieć w kieszeni solidne multitoolowe kombinerki, które będą nadawały się do czegoś więcej niż oglądania, to siłą rzeczy takie narzędzie musi swoje ważyć. Jak już wspomniano w paragrafie wyżej, nawet cztery razy tyle, co scyzoryk o ostrzu o podobnej długości.

To po prostu musi być kawał twardej, hartowanej stali, która wytrzyma pracę, jaką zdecydujemy się wykonać przy pomocy naszego multitoola. Najczęściej będzie to praca nie tyle pod dużym obciążeniem, to zdarzy się jednostkowo, ile pod ciągłym, a niewielkim. By zabezpieczyć się na te poważniejsze zadania, producenci starają się dać nam mocne narzędzia, które nie rozlecą się przy pierwszym lepszym gwoździu, który stawi opór.

Dlatego multitool w kieszeni raczej się nie sprawdzi, ponieważ będzie ciężki i duży. Można posiłkować się klipsem, który czasem jest wyposażeniem akcesoryjnym lub zabudowanym w standardzie. Alternatywnie można uciec się do uchwytu lub pochwy na pasie, czy też nerki. Ta opcja wydaje się najkorzystniejsza, gdyż pozwala w jednym miejscu przechowywać samo narzędzie, jak i dodatkowe akcesoria.

Scyzoryk natomiast, nawet taki większy, raczej ze spokojem będzie mógł zagościć w naszej kieszeni. Pamiętajmy również o tym, że wiele, wiele lat temu, Angus MacGyver sięgając po swojego Victorinoxa, był w stanie przy jego pomocy uratować pół świata i nie był to ten największy i najcięższy model.

scyzoryk ze szczypcami

Multitool, a może wielofunkcyjny scyzoryk?

Tutaj na naszej drodze staje już poważny dylemat. Na rynku są bowiem dostępne, czasem sporych rozmiarów, wielofunkcyjne scyzoryki, które również posiadają kombinerki. Nie będą one tego kalibru, co te znane z multitooli, ale zawsze będziemy mogli przy ich pomocy coś uchwycić. Może wystarczą, by wyjąć uparty haczyk z rybiego pyska, złapać coś niewielkiego, ale gorącego, czy też pomogą włożyć nakrętkę na śrubę w upierdliwym miejscu.

Może to stawiać pod pewnym znakiem zapytania sens kupowania multitoola. Może na nasze potrzeby większy scyzoryk z małymi kombinerkami okaże się właściwszy. Taki scyzoryk będzie dodatkowo miał kilkanaście, a nierzadko sporo ponad 20 różnych narzędzi i spokojnie może pokryć większość naszych potrzeb.

Z drugiej strony na rynku są również dostępne multitoole, które są napakowane funkcjami niczym szwajcarskie scyzoryki. W takim przypadku nie dość, że będziemy mieli do dyspozycji funkcje znane ze scyzoryków to jeszcze solidne, pełnowymiarowe kombinerki, które nierzadko będą miały wymienne ostrze do cięcia przewodów oraz pozwolą zacisnąć konektory, jeśli zajdzie taka potrzeba. Takie narzędzie lepiej przyda się majsterkowiczowi samochodowemu, rowerzyście czy też motocykliście. Przy takich sprzętach zawsze jest co dokręcić, przyciąć, a jak będzie trzeba, to i walnąć multitoolem się da. Celidorem Victorinoxowym szkoda w cokolwiek uderzać…

Porównanie wytrzymałości scyzoryków i multitooli

Wytrzymałość wynika nie tylko z jakości użytych surowców, ale też z drugiego czynnika, jakim jest ilość zastosowanego materiału. Scyzoryki z natury rzeczy nie są masywne i są przewidziane do operowania bardziej wyrafinowanego. Przecinamy nimi sznurki, otwieramy paczki, czy też zabieramy je na stare, dobre grzybobranie.

Z kolei multitool z racji tego, że zabudowany jest wokół kombinerek, musi być kawałem solidnego metalu, który będzie mógł przyjąć odpowiednią siłę w różnych okolicznościach. Walnięcie ze złością multitoola w kąt samochodu po nieudanej naprawie mu nie zaszkodzi.

Inną kluczową kwestią jest też to, jak przyłożymy siłę. Inżynierowie, projektując zarówno scyzoryk jak i multitoola, założyli używanie czasem bardzo dużej siły, ale w określony sposób i na określone narzędzie. Trudno oczekiwać by otwieracz do butelek w Victorinoxie był prawdziwym „łomem” do podważania nie wiadomo jak opornych rzeczy.

Nóż w jednym i drugim przypadku, jeśli będzie używany jak nóż, przyjmie sporą siłę i będzie działał, ale obrócony na płasko i naciśnięty szybko się złamie, najpewniej w punkcie mocowania. Działajmy zatem z głową i tak jak przewidzieli inżynierowie, a oba narzędzia okażą się wytrzymałe.

multitool marynarka

Scyzoryk i multitool w świetle prawa

W ustawodawstwie niektórych krajów nóż nie tylko musi mieć określona długość, by można go było nosić na ulicy (a i to nie zawsze), ale również nie może mieć blokowanego ostrza. Popularne scyzoryki mają ostrze, które pod naciskiem się złoży, natomiast multitoole mają nierzadko blokowanie ostrza w pozycji otwartej i by je zwolnic musimy nacisnąć zabezpieczenie.

Funkcja ta przydaje się podczas mocowania się z materią, ale w kontekście ewentualnego użycia czegoś, co jest narzędziem jako broni, powoduje, że nożem możemy zadawać pchnięcia, a prawo tego już nie uznaje. Nóż ma się składać pod obciążeniem, jakie może zajść w trakcie ataku na człowieka.

Jeśli mieszkamy przy granicy i przemieszczamy się często z jednego państwa do drugiego, to lepiej sprawdźmy, co też tam ustawodawca w obcym kraju dla nas przygotował. Noże z blokowanym ostrzem w Niemczech nie przechodzą i możemy spotkać się z przykrą niespodzianką i to taką rozliczaną w Euro. Sprawdźmy zatem dobrze czy to, co mamy w kieszeni odpowiada lokalnym przepisom.

Na szczęście w Polsce przepisy mamy liberalne i dopóki ostrzenie nie jest ukryte i nie wygląda jak coś innego to nie ma większych problemów. Gadżety rodem z Bonda odpadają.

Uchwyt prawdę Ci powie

W przypadku scyzoryków można odnieść wrażenie, że zwłaszcza te większe trzyma się po prostu lepiej. Dzięki gładkim okładzinom dłoń przy dużym nacisku podczas wykonywania jakiegoś zajęcia nie ma tylu miejsc, które mogą powodować dyskomfort i tym samym obniżać precyzję naszej pracy. W przypadku niektórych multitooli, które są wykonane z metalu i czasem mają bardziej wystające metalowe elementy, często wygodniej mieć na ręce rękawiczkę, jeśli chcemy przyłożyć większą siłę. Przykładem takich działań może być próba cięcia piłą. Zarówno scyzoryk, jak i multitool często są w nią wyposażone i przy twardym drewnie o dość dużej średnicy tego typu detale jak, komfortowy uchwyt mogą mieć znaczenie

Warto zatem również i ten aspekt obu narzędzi wziąć pod uwagę, gdy będziemy stali przy półce sklepowej i rozmyślali, co jest dla nas najlepsze. Koniec końców warto po prostu złapać dane narzędzie i ścisnąć z całej siły tak jak w przypadku hipotetycznej pracy pod dużym obciążeniem. Wtedy będziemy wiedzieli. Uchwyt prawdę Ci powie.

multitool w trawie

Co do EDC: scyzoryk czy multitool?

Zestaw EDC, jak sama nazwa wskazuje, jest z nami codziennie. Powinien zatem być dostosowany do tego, co robimy codziennie. Odpowiedzmy sobie sami, czy ktoś, kto pracuje w biurze, potrzebuje na co dzień ogromniastych kombinerek i kawałka stali zdolnego wyciągnąć szwy w jego stylowej marynarce swym ciężarem?

Z drugiej strony czy do EDC człowiekowi, który pracuje rękoma w stali i drewnie, często na dworze, przy złej pogodzie, przyda się miniaturowy scyzoryk, czy może jednak wielofunkcyjne kombinerki do tańca i do różańca? Że nie wspomnimy, jak ten piękny, czerwony celidor będzie po jednym dniu wyglądał…

Jaki multitool, a jaki scyzoryk wybrać?

Wydawałoby się, że w tak zatytułowanym akapicie padnie jakaś sztampowa odpowiedź, ale mamy nadzieję, że zaskoczymy. Otóż wybrać należy sprzęt renomowanej firmy. Ot i cały sekret. Nie tej czy tamtej firmy, ale renomowanej. Nie warto rzucić się na popularny w Polsce, czy też popularny w Chinach, portal sprzedażowy i przy pomocy trzech szybkich klików kupić produkt, który tylko z nazwy będzie przypominał scyzoryk, czy też multitool. Jeśli zawęzimy już nasz wybór do marek renomowanych, które robią narzędzia z metalu, a nie z plasteliny i wiedzą co to precyzja do setnych części milimetra, to i tak w miarę możliwości warto takie narzędzie złapać do ręki przed wydłubaniem z portfela niejednokrotnie sporej sumy.

Wprawdzie żadne zdjęcie, żaden filmik i żaden opis nie odzwierciedlą doznań organoleptycznych i testów samodzielnych, jednak gdy takowych nie można przeprowadzić, to lepszy rydz niż nic. Skoro to ma być narzędzie, które będziemy mieli ze sobą niemal zawsze, nasze małe EDC, to lepiej, żeby do razu coś między nami a scyzorykiem lub toolem zagrało. Ponieważ siłą rzeczy większość sprzedaży odbywa się teraz online, warto mieć z tyłu głowy możliwość zwrotu, gdyby tej chemii jednak nie było. Wszak mamy prawo do zwrotu bez podania przyczyny.

Jednym zdaniem rzecz sumując, kupmy sprawdzone lub sprawdźmy sami przed przyjęciem narzędzia "do rodziny".

Podsumowanie

Nie ważne jak długo będziemy obracali na wszystkie strony scyzoryki i multitoole i tak koniec końców wszystko zależeć będzie od naszych indywidualnych potrzeb. Można oczywiście naoglądać się setek filmów znanych jutuberów zachwalających takie, a nie inne rozwiązania, ale najlepiej chyba w skrytości własnego serduszka odpowiedzieć sobie czego JA tak naprawdę potrzebuję i… pod to dobrać narzędzie. Sukces murowany!

Gdy już zdecydujecie o tym, co dla Was najlepsze, to sprawdźcie szeroką ofertę scyzoryków i multitooli dostępną na combat.pl. Mamy coś dla każdego obozu. Zapraszamy!


Krzsztof Kuska autor combat.pl

Krzysztof Kuska

Od małego bardziej lubił Q niż Bonda. Jak dorósł nic się nie zmieniło. Tylko zabawki podrożały...