Każdego roku w pożarach życie traci kilkaset osób. Warto więc wiedzieć, jak uniknąć takiej nieprzyjemnej sytuacji, a gdy już do niej dojdzie, jak się zachować. W tym poradniku znajdziecie kilka praktycznych porad, zaczerpniętych od specjalistów i praktyków pożarnictwa. Jak zatem radzić sobie z pożarem w mieszkaniu?

strażacy z wężem

Spis treści:
1. Jak uniknąć pożaru mieszkania lub domu, czyli prewencja jest ważna
2. Pożar w mieszkaniu – co robić?
3. Pożar w mieszkaniu? Uciekajmy, za wszelką cenę!
4. Pożar w mieszkaniu? Staraj się nie panikować
5. Pożar w mieszkaniu – czad, zablokowana droga, płonące ubranie
 a. Czad
 b. Droga ewakuacji jest zablokowana
 c. Nasze ubranie zaczyna się palić
6. Pożar w innym mieszkaniu – co robić?
 a. Pali się u sąsiada
 b. Pali się na innym piętrze
7. Pożar w mieszkaniu – płonący olej i stojące w ogniu urządzenia elektryczne
 a. Olej
 b. „Elektryka”

Jak uniknąć pożaru mieszkania lub domu, czyli prewencja jest ważna

Przyczyną pożarów najczęściej bywa brak wyobraźni, rutyna, niefrasobliwość. Czasem zwykła głupota. Wystarczy niezgaszony papieros albo niedomknięty piec lub kominek, niesprawne gniazdko elektryczne. Potem gdzieś pada jedna iskra i lokum staje w płomieniach. A nieszczęścia można było uniknąć. Wystarczyło wymienić niesprawne urządzenie lub sprawdzić dwa razy, czy miejsce, w którym płonie otwarty ogień było zabezpieczone. Nie bagatelizujmy więc „trzeszczących” kontaktów i niedomkniętych pieców. Przyglądajmy się sprzętom elektrycznym i grzewczym, naprawiajmy je i konserwujmy. Sprawdzajmy też siebie, nie pozwólmy, by rutyna zabiła czujność. To pierwsze z elementów prewencji.

Ale nie jedyne. Choć prawo nie nakłada na nas obowiązku posiadania w mieszkaniu lub domu czujników bezpieczeństwa i nie każe nam trzymać w szafie gaśnicy, to warto o takich zabezpieczeniach pomyśleć. Wspomniany czujnik dymu poinformuje nas o zagrożeniu, nim zdamy sobie sprawę, że dzieje się coś niepokojącego. Gaśnica poradzi sobie z ogniem trawiącym urządzenia będące pod napięciem.

Jeśli mamy w domu kotłownię, to warto zabezpieczyć ją drzwiami o podwyższonej odporności na działanie ognia. Takie rozwiązanie nie nadszarpnie naszego budżetu, a na pewno sprawi, że płomienie nie rozleją się aż tak gwałtownie na kolejne kondygnacje.

Blackout – co to, kiedy nam grozi i ile może trwać?

Pożar w mieszkaniu – co robić?

straż gasi pożar

Zacznijmy od narzucającej się, oczywistej uwagi – najważniejsi zawsze są ludzie. Złoty „ajfon”, japoński telewizor wzięty na raty i leżące w pawlaczu sztabki platyny nikomu życia nie przywrócą. Jeśli więc coś zacznie się dziać, bezzwłocznie zaalarmujmy krzykiem wszystkich domowników, zgromadźmy ich w jednym miejscu, przeliczmy i uciekajmy ile sił w nogach. Na precjoza machnijmy ręką.

Mam świadomość, że może to brzmieć dziwnie. Zwłaszcza to liczenie. Ale człowiek w sytuacji silnego stresu potrafi reagować bardzo różnie. Niektórzy tracą zdolność do racjonalnego myślenia, inni popadają w stupor, jeszcze inni uciekają, na nic się nie oglądając. Zimną, nomen-omen, krew zachowuje niewielu.

Tu pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagę. Obawiam się, że niewielu z nas ma jakiś plan ewakuacji z płonącego mieszkania lub domu. Mało tego. Idę o zakład, że niemal nikt nie przećwiczył nigdy takiej, potencjalnie dość skomplikowanej, operacji. Ja na przykład nie ćwiczyłem. Dlaczego tak jest? Tu nie mam dobrej odpowiedzi, ale wydaje mi się, że perspektywa pożaru własnego domu jest często tak odległa i „fantastyczna”, że nawet nie przychodzi nam do głowy, że kiedyś, w środku nocy, będziemy musieli z tego domu uciekać. Z płaczącym dzieckiem lub obłożnie chorą matką na rękach. Jest to zatem kwestia jakiejś psychologicznej bariery. Warto ją przełamać, a przynajmniej podjąć próbę takiego przełamania.

Blackout, czyli jak się przygotować i co kupić? Lista must have

Pożar w mieszkaniu? Uciekajmy, za wszelką cenę!

strażacy gaszą

Pali się, to bierz nogi za pas. To już ustaliliśmy. Ale ucieczka z płonącego mieszkania nie zawsze jest łatwa. Ba! Czasem staje się wręcz niemożliwa. I wtedy zaczynają się problemy. Ale wyłóżmy wszystko po kolei.

  • W ogarniętym ogniem lokum nie szukamy żadnych cennych rzeczy, skarbów rodowych i pamiątek. Już o tym wspominałem.
  • Niczego nie sprawdzamy, nie dochodzimy, gdzie jest ognisko pożaru i dlaczego tam, nie analizujemy dogłębnie, które części mieszkania są już przez ogień zajęte itp.
  • Wybieramy najkrótszą i najbardziej dogodną trasę. Miejmy jednak na uwadze, że żywioł może pokrzyżować nasze plany. Ta potencjalnie najlepsza droga ewakuacji może okazać się nie do przebycia. Ogień może ją odciąć, dym może sprawić, że nie będziemy mogli nabrać tchu, a rozpalone powietrze zacznie parzyć nam skórę i gałki oczne. W takiej sytuacji musimy ad hoc modyfikować trasę, szukając odpowiedniej drogi.
  • Uciekając otwierajmy tylko te drzwi, które musimy. Dlaczego? Otóż dlatego, że nigdy do końca nie wiemy, co dzieje się za nimi. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której po ich otwarciu owiewa nas parzące powietrze lub strzela ku nam jęzor płomienia. Jak rozpoznać drzwi, których otwierać nie wolno? Przejedźmy dłonią po ich powierzchni i złapmy za klamkę. Jeśli poczujemy ciepło, to za nimi najprawdopodobniej rozpętało się już inferno. W takim wypadku musimy szukać innej drogi. Mijane drzwi zamykajmy. Zawsze to jakaś osłona.
  • W trakcie ewakuacji nie otwierajmy okien (chyba, że wszystkie inne drogi ucieczki będą niedostępne). Tlen jest paliwem ognia – jego dopływ może rozniecić płomień i, tym samym, odebrać nam cenny czas.
  • Jeśli ewakuujemy się z rodziną, nie spuszczajmy nikogo z oczu, nie rozdzielajmy się. Jeśli mamy taką możliwość, trzymajmy się za ręce, a nawet powiążmy się porwanym prześcieradłem lub ręcznikami. Pozwoli to holować kogoś, kto straci przytomność.
  • Nie używajmy wind! Możemy w nich utknąć.
  • Po straż pożarną dzwońmy, jeśli jesteśmy względnie bezpieczni (nic wprost nie zagraża naszemu życiu). Wyraźnie zakomunikujmy co się pali, gdzie się pali i czy zagrożeni są ludzie. Nie rozłączajmy się pierwsi. Przyjmujący zgłoszenie może bowiem zadać nam kilka dodatkowych pytań. Słowem, zaczekajmy, aż dyżurny sam się rozłączy.

Pożar w mieszkaniu? Staraj się nie panikować

pożar lasu

Jak widać, mówiąc o ucieczce nie mam na myśli bezmyślnej bieganiny, ale działanie przemyślane i konsekwentne. Zdaję sobie jednak sprawę, że w trakcie pożaru łatwo stracić zimną krew (tak w przenośni, jak i dosłownie). W sytuacji silnego stresu instynkty mogą wziąć nad nami górę. Będziemy wtedy biec przed siebie, jak najdalej od źródła zagrożenia. Zachowujemy się wtedy jak zwierzę uciekające z ogarniętego pożogą lasu. A nie o to przecież chodzi. Ewakuując się musimy mieć oczy otwarte i reagować na zmieniającą się sytuację, zwłaszcza, gdy pod opieką mamy innych ludzi.

Panowanie nad sobą nie jest oczywiście łatwe. Doskonalić się w tej trudnej sztuce można chyba tylko ćwicząc. Znowu więc wracamy do uwagi z początku poradnika – uruchommy wyobraźnię, przygotujmy sobie kilka scenariuszy ucieczki, a może nawet przećwiczmy je i zobaczmy, czy trzymają się kupy.

Co powinno się znaleźć w spiżarni preppera?

Pożar w mieszkaniu – czad, zablokowana droga, płonące ubranie

strażacy na dachu

W tej części poradnika przyjrzymy się sytuacjom, które w istotny sposób mogą skomplikować ewakuację. Mogą też okazać się śmiertelnie niebezpieczne.

Czad

Zacznijmy od najgroźniejszego chyba przeciwnika – czadu. Tlenek węgla, bo tak brzmi jego fachowa nazwa, to śmiertelne zagrożenie. Już kilka wdechów wystarcza, by gaz otępił nas, a następnie pozbawił świadomości i zabił. Jeśli więc jakiś odcinek obranej przez nas drogi ewakuacji jest silnie zadymiony, pokonajmy go na czworaka lub wręcz przepełznijmy. Dlaczego powinniśmy wybrać tak niewygodny i powolny sposób? Otóż dlatego, że czad jest lżejszy od powietrza i gromadzi się w „wyższych rejestrach”, zwykle pod sufitem. Powietrze przy podłodze będzie zatem „czyste” nieco dłużej.

Droga ewakuacji jest zablokowana

Co robić, gdy drogę ewakuacji blokuje ogień lub gęsty dym? Przede wszystkim nie panikować i zająć się szukaniem alternatywnej trasy. Jeśli taka nie istnieje, powinniśmy owinąć się mokrą tkaniną (jeśli jest to oczywiście możliwe) i zamknąć się w wolnym od dymu i ognia pomieszczeniu. Powinno być w nim okno lub balkon. Otwórzmy je i zacznijmy wzywać pomocy. Być może są one tak nisko, że da się przez nie wyskoczyć. Jeśli tak jest, zróbmy to. W ostateczności, gdy temperatura i zadymienie niebezpiecznie wzrośnie również w kryjówce, połóżmy się na balkonie lub pod oknem, okryjmy niepalnym, naturalnym materiałem i czekajmy na pomoc.

Wspomniałem, że czasem okno jest na tyle nisko, że można przez nie wyskoczyć. Jeśli w zasięgu ręki mamy ubrania i pościel, wyrzućmy je. „Kontakt” z ziemią nie będzie w konsekwencji tak bolesny. Jeśli okno nie chce się z jakiś przyczyn otworzyć, wyłammy je ciężkim przedmiotem, a w ostateczności ręką owiniętą ubraniem, kocem itd. Chcąc ewakuować oknem dzieci, przechylmy się przez parapet i opuśćmy malucha tak nisko, jak to możliwe. Ostrożnie wypuśćmy go z dłoni, najlepiej na stertę wcześniej wyrzuconych rzeczy (ubrań, sienników, materacy, poduszek) lub w ręce spieszących nam z pomocą ludzi.

Nasze ubranie zaczyna się palić

To bardzo nieprzyjemny scenariusz. Niemniej i na niego musimy być gotowi. Jeśli nasza odzież zajmie się, zatrzymajmy się – to ważne, gdyż pęd „dotleni” ogień, który tym żywiej buchnie na naszym grzbiecie – i rzućmy na ziemię. Zasłońmy twarz i zacznijmy się turlać, być może stłumi to płomień. Jeśli uciekamy w grupie, nasi towarzysze powinni szczelnie okryć nas płaszczem lub kocem. Dzięki temu pozbawiony tlenu płomień zgaśnie.

Warto pamiętać o tym ostatnim elemencie i wytłumaczyć, na przykład dzieciom, cały fizyczny „mechanizm”, dzięki któremu odcięty od tlenu ogień gaśnie.

Pożar w innym mieszkaniu – co robić?

pożar i krzesło

Teraz rzućmy okiem na dwa inne scenariusze – ogień pojawia się gdzieś w pobliżu, na przykład w mieszkaniu obok, lub płonie lokal na innej kondygnacji. Co począć w takiej sytuacji?

Pali się u sąsiada

Jeśli sprawa jest poważna, czyli ogień szaleje w bezpośredniej okolicy naszego lokum, ewakuujmy się. Operacja powinna przebiegać według wyżej opisanych zasad.

Jeśli nie możemy tego zrobić, bo zagrożenie jest zbyt duże (np. ogień szaleje na klatce schodowej), pozostańmy w domu. Drzwi zostawmy otwarte (niezakluczone). Jeśli tylko jest to możliwe, usuńmy z balkonu wszystkie palne rzeczy. Zamknijmy też okna – sprawi to, że ogień nie dostanie się do wnętrza mieszkania. Kolejny krok to przygotowanie wody. Posłuży nam do schładzania ram okiennych, kratek wentylacyjnych i równie wrażliwych elementów. Wypnijmy z gniazdek sprzęty elektryczne i zakręćmy zawór rury gazowej. Jeśli do wnętrza mieszkania zacznie dostawać się dym, w szczeliny między drzwiami a progiem wepchnijmy mokre szmaty. Podobnie zabezpieczmy ramy okienne. No i cały czas wzywajmy pomocy, rzecz jasna.

Pali się na innym piętrze

Jeżeli pożar wybuchł na niższej kondygnacji, zagraża nam m.in. toksyczny dym. Zamknijmy więc okna i drzwi, uszczelnijmy je ręcznikami lub szmatami. Jeśli sytuacja stanie się niebezpieczna lub jeśli straż pożarna tego zażąda, bezzwłocznie się ewakuujmy. Opuszczając mieszkanie nie zapomnijmy o zamknięciu drzwi. Uchronimy w ten sposób innych przed omyłkowym wejściem do naszego domu.

Pożar w mieszkaniu – płonący olej i stojące w ogniu urządzenia elektryczne

strażacy w pomieszczeniu

W tym punkcie przypomnimy sobie, jak gasić płonący olej i jak radzić sobie z palącymi się urządzeniami elektrycznymi.

Olej

Sytuacja, w której zapali się garnek lub patelnia z olejem jest stosunkowo łatwa do wyobrażenia. Wystarczy chwila nieuwagi i już znad kuchenki bucha ogień. W takiej sytuacji powinniśmy zmoczyć ścierkę lub szmatkę (powinna być jedynie wilgotna!) i narzucić ją na naczynie. Po kilku chwilach płomień, pozbawiony dopływu tlenu, zgaśnie. Następnie zepchnijmy naczynie z palnika (tylko uwaga, jest gorące) i wyłączmy gaz lub skręćmy płytę grzewczą.

Pamiętajmy jednak, aby nie gasić palącego się tłuszczu wodą. Efekt będzie odwrotny od zamierzonego, a konsekwencje opłakane!

Elektryka

Jeśli nasz ulubiony odkurzacz plunie dymem, a jego srebrzystą obudowę zaczną lizać wyłaniające się z wnętrza języki ognia, odłączmy go od prądu (na przykład poprzez odłączenie bezpieczników). Jeśli jest wpięty do elektrycznej sieci, nie wolno gasić go wodą! Gdy prąd nie będzie już płyną przez urządzenie, możemy je ugasić – objemy je wodą lub narzućmy na nie koc.

I ty kończy się ten „pożarowy” poradnik. Mam nadzieję, że żadnego z powyższych punktów, no może poza profilaktyką, nie będziecie musieli stosować w praktyce. Wszelkiej pomyślności!


autor jakub buźniak

Jakub Buźniak

Pasjonat historii, geopolityki i, w mniejszym stopniu, wojskowości. Dużo czyta, czasem trochę myśli. O swoim prywatnym życiu nie będzie pisał, bo ma świadomość, że nikogo takie wynurzenia nie interesują.


napisz do nas