Wybór noża składanego nie jest łatwą sprawą. Zakup podobnego sprzętu to zazwyczaj jakiś wydatek. Bywa, że spory. A do tego gdzieś z tyłu głowy mamy myśl, że folder powinien posłużyć przez lata. Przed dokonaniem wyboru dobrze by więc było nieco się rozejrzeć, poczytać i ustalić, jakie cechy powinien posiadać nóż odpowiadający naszym potrzebom i oczekiwaniom. Słowem, warto przeczytać niniejszy poradnik, który w syntetyczny sposób odpowie na pytanie, jaki składany nóż wybrać. Czytajcie więc i decydujcie.

nóż i patyk

Spis treści:
1. Dlaczego wybieramy składane noże?
 a. Składane noże są małe, a małe jest piękne
 b. Składane noże nie potrzebują pochew
 c. Foldery są po prostu wygodne
2. Jaki nóż składany wybrać i na co uważać
3. Jaki nóż składany wybrać? Kilka uwag na temat głowni
 a. Geometria głowni
4. Jaki nóż składany wybrać? Taki, który ma dobrą blokadę
 a. Scyzoryk, czyli jednak bez blokady
 b. Motylek
 c. Noże z blokadą ring lock
 d. Noże z blokadą lockback
 e. Blokada typu liner lock
 f. Blokada typu compression lock
 g. Blokada typu frame lock
 h. Noże z blokadą axis lock
 i. Foldery z blokadą button lock
5. Jaki nóż składany wybrać, czyli dwa słowa o rękojeści
 a. Materiały
6. Jaki nóż składany wybrać? Krótko o stali
 a. A cóż to takiego, ta cała stal?
 b. Rodzaje stali
 c. Jaką stal wybrać?
7. Zakończenie

Dlaczego wybieramy składane noże?

Zacznijmy jednak od samego początku, czyli od naszych zakupowych motywacji. Co skłania nas do nabycia foldera? Przecież na rynku jest tyle innych „majchrów”, by wymienić tylko motylki, noże ze stałą głownią, survivalowe, czy myśliwskie. A my sięgamy po nóż składany. Dlaczego? Z trzech przynajmniej powodów. Po pierwsze taka rzecz zajmuje mało miejsca i można ją skrycie przenosić. Po drugie nie wymaga pochwy. Po trzecie wreszcie taki nóż można sprawnie dobywać, otwierać i używać nawet jedną ręką. Przyjrzyjmy się tym zaletom bliżej.

Składane noże są małe, a małe jest piękne

Jeśli porównamy dwa noże, folder i „klasyka” ze stałą głownią, których ostrza mają tę samą długość, okaże się, że ten pierwszy zajmuje znacznie mniej miejsca. To bardzo wygodne. Większość „składaków” ma przymocowane do rękojeści klipsy, co istotnie ułatwia ich przenoszenie. Możemy przypiąć je do paska lub krawędzi kieszeni, przykryć bluzą lub krawędzią kurtki i gotowe. Mamy przy sobie kawałek ostrej stali, który nie rzuca się w oczy i jest gotowy do natychmiastowego użycia.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest poradnik dla nożowników i skrytobójców. Chodzi mi raczej o to, by się nadmiernie z żelastwem nie afiszować. Żyjemy gdzie żyjemy, i człowiek z nożem przy pasku może przyciągać spojrzenia.

Składane noże nie potrzebują pochew

To jednak nie koniec. Z niewielkimi gabarytami w parze idzie niewielka masa. Dzięki temu możemy nosić folder cały dzień i nawet tego nie zauważyć. Taki nóż nie potrzebuje też pochwy, bo ostrze chowa się w rękojeści. Nic nam więc nie dynda przy pasie, nie majta się, nie plącze i nie kłuje w udo, gdy kucamy. No i śmiało można z takim nożem wsiąść do autobusu, nie bojąc się, że jakiś dzieciak zacznie się „majchrem” nadmiernie interesować, a jak będzie wyjątkowo rozwydrzony, to i po niego sięgać.

Foldery są po prostu wygodne

Trzecia cecha składanych noży to oczywiście wygoda. Folder można otworzyć jedną ręką, zrobić, co jest do zrobienia, schować i otrzepać ręce. Sprawdza się to zwłaszcza w sytuacjach, w których musimy na moment odłożyć narzędzie, a nie chcemy co chwilę wkładać i wyciągać go z pochwy.

Wyobraźmy sobie jakiś domowy remont i kolejnego szkraba, który kręcie się wokół nas, bardzo zainteresowany tym całym majsterkowaniem. Noża ze stałą głownią nie moglibyśmy tak po prostu odłożyć na bok, bo maluch jeszcze by po niego sięgnął. Musielibyśmy każdorazowo wsuwać nóż do pochwy. Przyznacie, że byłoby to dość irytujące. Z folderem sprawy mają się inaczej – robimy, co trzeba, składamy go i bez obaw odkładamy. Nie trzeba niczego szukać, wsuwać i tak dalej.

Jaki nóż składany wybrać i na co uważać

nóż na piachu

Tak już na świecie jest, że każda rzecz ma swoje „plusy dodatnie” i „plusy ujemne”. Foldery też je mają. Te pierwsze właśnie omówiliśmy. Przyjrzyjmy się więc drugim.

Uwaga pierwsza – o składany nóż trzeba dbać. Zabrudzenia mogą zakłócić prawidłowe działanie mechanizmu obrotu głowni oraz mechanizmu blokującego. W skrajnych przypadkach brud z naszego folderka za kilka stów uczyni nienadający się do niczego kawał żelastwa.

Uwaga druga – nóż składany podczas przenoszenia może się, na przykład na skutek gwałtownego wstrząsu, otworzyć. Jeśli stanie się to na przykład w plecaku, a my niczego nie świadomi wsuniemy tam rękę, łatwo o skaleczenie. Scenariusz jeszcze gorszy to otwarcie noża w odpowiednio szerokiej kieszeni spodni. Wyobraźnia podpowiada mi, że konsekwencje takiego niefortunnego zdarzenia mogą być przykre.

Uwaga trzecia – niektórzy sądzą, że rękojeść składanych noży jest nieergonomiczna. Winą za to obarczają wspomniany wyżej klips, który umożliwia przypięcie foldera. Klips ma przeszkadzać przy pracy, uwierać i irytować. To na pewno kwestia dość indywidualna, ale jeśli zastanawiacie się nad zakupem takiego „zaklipsowanego” kawałka stali, to lojalnie o takich obiekcjach informuję.

Podsumowując tę część poradnika, nóż składany to narzędzie stworzone dla osób, które potrzebują niewielkiego ostrza przeznaczonego do codziennego używania.

Jaki nóż składany wybrać? Kilka uwag na temat głowni

składany nóż otwarty

Przejdźmy do spraw nieco bardziej szczegółowych i zastanówmy się, jaką głownie powinien mieć nasz wymarzony folder. Na dobry początek rozprawmy się z pewnym utrwalonym mitem. Jestem pewien, że każdy z Was spotkał się z opinią, że polskie prawo ogranicza długość głowni noża. Wielu domorosłych rzeczoznawców sądzi na przykład, że klinga nie może być dłuższa niż dłoń. To oczywiście nie jest prawdą. Nad Wisłą podobnych obostrzeń po prostu nie ma, możemy więc paradować po ulicach choćby z przewieszoną przez plecy maczetą.

Polskie prawo zabrania tylko jednej rzeczy – noszenia ostrzy ukrytych w przedmiotach, które nie przypominają broni. Za przykład może posłużyć nożyk umieszczony w klamrze paska lub wpuszczona w laskę szpada (to akurat filmowy klasyk).

Niemniej, warto zastanowić się, jak długiej głowni potrzebujemy. W przypadku noży składanych za wartość optymalną możemy uznać przedział od 7,5 do 10 cm. Dlaczego właśnie taki? Głownia krótsza uniemożliwi lub istotnie utrudni wykonanie szeregu najzwyklejszych codziennych prac, a przyda się chyba tylko na grzybach. Z kolej zbyt długa klinga sprawi, że folder straci swoją główną zaletę, czyli poręczność i kompaktowość.

Geometria głowni

Kolejną istotną kwestią jest kształt głowni. Sprawa jest dość złożona i skrupulatne roztrząsania zajęłyby sporo czasu. Nie będę się w nie wikłać. Wskażę jednak kilka ogólnych prawideł.

Po pierwsze pamiętajmy, że im wyżej sięga szlif na płazach głowni, tym lepiej nóż tnie.

Po drugie im większe pole przekroju poprzecznego (przy danej szerokości i grubości głowni), tym nóż będzie wytrzymalszy na naprężenia boczne.

Po trzecie ostrza ze szlifem wklęsłym świetnie tną, zwłaszcza, gdy wykonujemy płytkie cięcia. Szkopuł jednak w tym, że taki szlif zmniejsza pole przekroju poprzecznego głowni, a więc zmniejsza wytrzymałość klingi, zwłaszcza tuż nad krawędzią ostrza. Takiego „cienkiego” noża lepiej nie wykorzystywać do rąbania lub innych cięższych prac.

Po czwarte głownie „recurve”, a więc takie, których ostrza układają się w kształt fali, najpierw wklęsłej, a gdy zmierza do sztychu wypukłej, ułatwiają cięcie materiałów włóknistych i bardzo dobrze uwydatniają brzuch ostrza. Pamiętajmy jednak, że trudno się je ostrzy oraz że takie klingi nie są zbyt odporne na przeciążenia boczne.

Po piąte jeśli szukamy głowni o wytrzymałym czubku, sięgnijmy po „tanto” lub „drop-point”. Jeśli zaś zależy nam, by nóż gładko wbijał się w rozmaite przedmioty, zainteresujmy się głowniami sztyletowymi lub „spear-point”.

Jaki nóż składany wybrać? Taki, który ma dobrą blokadę

składany nóż zamknięty

Ważnym, jeśli nie najważniejszym elementem foldera jest mechanizm składania i blokady. Jeśli będzie wadliwy lub w ogóle odmówi posłuszeństwa, nóż będzie nam służył co najwyżej jako podpórka do mebli.

Foldery ewoluują gdzieś od VII wieku przed Chrystusem. Wtedy to pojawiły się pierwsze noże o ostrzach chowanych w rękojeści. Były to tzw. noże chłopskie, pozbawione jakiejkolwiek blokady sensu stricto. Pomysły gdzieś z początków epoki żelaza nie będą nas jednak interesować. Przyjrzymy się natomiast rozwiązaniom, które stosuje się współcześnie.

Scyzoryk, czyli jednak bez blokady

Zacznijmy od foldera… pozbawionego blokady. Takie koziki fachowo nazywa się slip joint. Każdy z nas na pewno zetknął się kiedyś z czymś takim, choćby w szwajcarskim scyzoryku, w którym ostrze nie wysuwa się jakoś automatycznie, ale wystarczy odrobina siły, by wróciło do przegrody. Dzieje się tak za sprawą sprężyny ukrytej w grzbiecie rękojeści. Zaletą tego rozwiązania jest prostota, a wadą, no cóż, brak blokady i konieczność obsługiwania noża dwiema rękami.

Motylek

Przed nami butterfly, czyli kolejny klasyk w tym gatunku. Któż takim nie kręcił, efektownie nie otwierał i zamykał, któż nie ranił sobie nim palców? Ostrze motylka chowa się tu w rękojeści. Nóż nie posiada oczywiście blokady, no chyba że za jej namiastkę uznamy tzw. latch, czyli zasuwkę, zapobiegającą rozwarciu się rękojeści. Ta ostatnia, zazwyczaj rachityczna, to dwie ruchome rynienki przymocowane do nasady głowni. Jeśli chcemy ostrze „obnażyć”, musimy rękojeść otworzyć. Każdy to zresztą widział, każdy wie, więc nie będę się rozpisywał. Nóż motylkowy to dość prosta i solidna konstrukcja, ale „machanie” nim wymaga odrobiny zręczności.

Noże z blokadą ring lock

Wyżej wspomniałem o scyzorykach, wyposażonych w mechanizm slip joint. To proste rozwiązanie można usprawnić stosując ring lock, czyli odpowiednio nacięty pierścień, który nakłada się na rękojeść, tuż przy osi obrotu ostrza (przekrój rękojeści musi być oczywiście kolisty), i przekręca po wysunięciu ostrza. Patent jest prosty i skuteczny, ale niezbyt wygodny.

Noże z blokadą lockback

Tu sprawa również jest prosta – gdy chcemy zwolnić blokadę głowni, naciskamy na dźwignię zamka. Znajdziemy ją na grzbiecie rękojeści. Po naciśnięciu dźwignia wróci na swoje miejsce, wypchnie ją umieszczona wewnątrz blaszka. Chcąc folder złożyć, znów naduszamy dźwignię. Blokada jest dość solidna, jednak z czasem mechanizm może łapać luzy. No i jego „obsługa” wymaga użycia obu dłoni.

Blokada typu liner lock

Tym razem po otwarciu głownię blokuje elastyczna blaszka, którą umieszczono w przegrodzie rękojeści. Po wysunięciu głowni wspomniana blaszka przeskakuje w stronę przeciwległej ścianki i blokuje klingę. Chcąc złożyć folder, przesuwamy blokadę tak, by ponownie była równoległa z wzdłużną osią noża. Rozwiązanie jest o tyle ciekawe, że folder nie rozłoży się przypadkowo. Uniemożliwi to specjalnie umieszczona w mechanizmie stalowa kulka. Liner lock to patent trwały i dość prosty. Szkopuł tylko w tym, że gdy go „odbezpieczamy”, nasze palce leżą na linii składania głowni. Trzeba więc uważać.

Blokada typu compression lock

Teraz na tapet kładziemy wariację wyżej opisanego liner locka. Zasada działania jest bardzo podobna, z tą drobną różnicą, że elementem blokady jest cała okładzina (z reguły wykonana z twardego metalu, na przykład tytanu). Mechanizm ma dzięki temu mniej elementów, a dłoń zaciśnięta na rękojeści dodatkowo wzmacnia blokadę. Rozwiązanie ma jednak maleńką wadę – stosowanie okładek jest tu dość ograniczone, gdyż obudowa musi z jednej strony pracować.

Blokada typu frame lock

Kolejne rozwiązanie nawiązujące do liner locka. Trzpień noża, gdy ten jest rozłożony, blokuje tu pin stopujący oraz niewielka blaszka. Działa to mniej więcej tak, jak w mechanizmach liner czy frame. Blokadę zwalniamy za pomocą dźwigni umieszczonej na grzbiecie rękojeści. Gdy przesuniemy ją w bok, blaszka zsunie się z nacięcia w trzpieniu, co pozwoli złożyć ostrze. Solidna, ale dość skomplikowana rzecz.

Noże z blokadą axis lock

Oto rozwiązanie wygodne i skuteczne. W tym wypadku za wszystko odpowiada stalowa oś umieszczona w gnieździe na rękojeści. Specjalne sprężyny dociskają ją do trzpienia ostrza. Gdy wskoczy na odpowiednie miejsce, nóż zostanie zablokowany. Odblokowanie jest równie proste – wystarczy wspomnianą oś przesunąć do tyłu. Mechanizm jest bezpieczny, a po zwolnieniu wystarczy ruch nadgarstka, by zadziałał. Problem w tym, że jest dość skomplikowany, składa się z wielu ruchomych elementów, które mogą zabrudzić się lub popękać.

Foldery z blokadą button lock

Rozwiązanie nieco podobne do axis lock, jednak oś blokująca nie przesuwa się do tyłu i przody, ale na boki. Ma przy tym dwie różne średnice: grubsza część wskakuje w nacięcie trzpienia, blokując otwarte ostrze. Jeśli chcemy zwolnić blokadę, musimy wcisnąć przycisk umieszczony w rękojeści. W efekcie grubsza część pręta przesunie się w bok, zwolni trzpień i będziemy mogli złożyć klingę. Niewielka sprężyna sprawi, że przycisk wróci do pierwotnego położenia.

Button lock jest zazwyczaj stosowany w nożach z głownią rozkładaną dzięki sprężynie. Blokada jest mocna, a palce nie leżą na ścieżce chowającego się ostrza. Szkopuł w tym, że nie jest to rozwiązanie oburęczne. System jest przy tym skomplikowany, czyli drogi w wykonaniu i podatny na usterki, przynajmniej w teorii.

Dość już o blokadach. Teraz przyjrzyjmy się rękojeściom.

Jaki nóż składany wybrać, czyli dwa słowa o rękojeści

nóż wbity w drzewo

Przyjrzeliśmy się głowniom i blokadom, czas więc rzucić okiem na rękojeści. Wybierając nóż składany przyjrzyjmy się uważnie jego „rączce”, jej kształtowi i materiałom, z której ją wykonano. W końcu to od niej, w niemałej mierze, będzie zależał komfort użytkowania narzędzia.

Nóż składany ma swoją specyfikę. Jeśli wybrany przez nas model jest naprawdę mały, rękojeść będziemy trzymać w czterech palcach. Oczywiście utrudni to, a może nawet uniemożliwi, poważniejsze prace, ale taka już natura folderów. Rzadko kiedy ich rękojeści będą miały te dziesięć centymetrów, które zagwarantują nam komfort.

Jeśli mamy długie palce, szukajmy rękojeści pękatej, wyposażonej w grubsze okładziny. Pamiętajmy też, że rękojeści proste, leżące w osi z głownią, są dość uniwersalne i prawie zawsze będą dobrze leżeć w dłoni. Z kolej łukowe pomagają w cięciu lub struganiu, ale utrudniają krojenie czegoś, co leży na płaskiej powierzchni.

Materiały

Kolejną, równie istotną sprawą jest materiał, z którego wykonano chwyt rękojeści. Przyglądając się nożom leżącym na sklepowych półkach szybko dostrzeżemy, że często stosuję się tu tworzywa gumopodobne. Zapewniają dobrą przyczepność i komfort pracy, ale są dość wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne oraz działanie wysokiej temperatury.

Dobrą alternatywą są tworzywa sztuczne na bazie nylonu, dodatkowo wzbogacane włóknem szklanym lub kewlarowym. Są twarde i dobrze trzymają się dłoni. Mają oczywiście wady – nie najlepiej tłumią drgania przenoszone przez trzpień podczas rąbania. Często wykonuje się z nich integralne, bezszkieletowe rękojeści, które nie są, niestety, na tyle sztywne, by dobrze znieść cięższe prace.

Kolejnymi bardzo wytrzymałymi materiałami są nowoczesne laminaty szklano-epoksydowe oraz ich odpowiedniki na bazie włókien węglowych. Mają one i tę zaletę, że są dość sztywne. Pozwala to tworzyć rękojeści, które dość dobrze znoszą bardziej wymagające prace.

W grę wchodzą również klasyki, czyli rękojeści metalowe. Okładziny wykonane z tych dobrze nam znanych materiałów – stali, tytanu, aluminium – są estetyczne i bardzo wytrzymałe. Płacimy za to większą masą, nieco gorszą przyczepnością oraz niższym komfortem użytkowania (zwłaszcza, jak spocą się nam dłonie).

Ostatnia grupa materiałów to tworzywa wykorzystywane przez naszych przodków: skóry, poroża, drewno. Są mniej praktyczne niż syntetyki. Niekonserwowana skóra parcieje, nieimpregnowane drewno pęcznieje. Szkodzi im deszcz, mróz, nawet pot. Rękojeści tradycyjne mają jednak to coś i jeśli ktoś nie chce otaczać się wyłącznie plastikiem, niech śmiało po nie sięga. Wystarczy odrobina pielęgnacji, regularna konserwacja i drewniane lub rogowe okładziny będą nam towarzyszyć przez długie lata.

Jaki nóż składany wybrać? Krótko o stali

nóż i liście

Nic nam jednak po doskonałej blokadzie i rasowym profilu, jeśli nasz folder wyklepano ze starej rynny. Dobra stal poddana odpowiedniej obróbce to podstawa. Huty na całym świecie prześcigają się w tworzeniu coraz to nowych stopów. Przyjrzyjmy się im trochę bliżej, opiszmy właściwości i zobaczmy, jaki wypłynie z tego morał.

A cóż to takiego, ta cała stal?

Zacznijmy od podstaw, od metalurgicznego abecadła, i odpowiedzmy na pytanie, czym jest stal. W krótkich, żołnierskich słowach odpowiedź brzmi tak – stal jest to stop żelaza z węglem, w którym węgla jest nie więcej niż (circa) 2%. W Encyklopedii PWN znajdziemy zaś nieco precyzyjniejszą definicję: stal to „przerobiony plastycznie techniczny stop żelaza z węglem zawierający do 2,11% węgla oraz inne pierwiastki pochodzące z surowców i paliw stosowanych podczas otrzymywania stali (składniki zwykłe i domieszki) lub dodawane celowo (składniki stopowe)”.

Do stali często dodaje się rozmaite pierwiastki m.in. chrom, mangan, wanad, aluminium, kobalt, molibden, tytan, wolfram. Niektóre z nich zwiększają twardość, inne udarność lub hartowność, jeszcze inne kowalność lub sprężystość. Szczegółami nie będę Was zanudzał, zainteresowanych odeślę raczej do fachowej literatury.

Rodzaje stali

Teraz przyjrzyjmy się podstawowym rodzajom interesującego nas tworzywa. Wymarzony folder najprawdopodobniej będzie wykonany z któregoś z nich.

  • Stale nierdzewne, czyli popularna nierdzewka. Jak sugeruje nazwa, rdzewieje wolniej. Natkniemy się na nią na przykład w nożach kuchennych, które narażone są na częsty kontakt z wodą. Wykonany z niej sprzęt ma, w porównaniu do stali węglowych, mniejszą agresję cięcia oraz tendencję do ślizgania się, gdy tniemy pod kątem. Kilka przykładów takiej stali: 14C28N (bardzo wszechstronna, polecana np. do noży EDC), 440C (także wszechstronna), 4116 Krupp, AUS-8 (też wszechstronna), CPM S90V, H1 (stal wysokiej jakości, odpowiednia dla sprzętu wykorzystywanego w wilgotnym środowisku).
  • Stal węglowa jest twarda i trzyma ostrość, ale jej podatność na rdzewienie czasem wręcz zaskakuje. Słowem, trzeba o nią dbać, czyścić i konserwować. Jeśli będziemy to robić regularnie, posłuży przez długie lata. Kilka przykładów takiej stali: 1055 (polecana do maczet i noży do rzucania), 1095 (bardzo wszechstronna, w zależności od obróbki cieplnej nadaje się na duże noże i maczety lub na niewielkie noże EDC), CMP 3V (dobra do noży EDC), CPM M4 (również dobra do noży EDC).

Jaką stal wybrać?

Noże składane zazwyczaj stanowią element naszego EDC (ekwipunku dźwiganego codziennie). Są więc narażone na rdzewienie. Wybierając folder, szukajmy więc następujących nierdzewek: 14C28N, 440C, AEB-L, ATS-34, AUS-8 (także wersje A i Mod), Becut, CPM CruWear, CPM S110V, CPM S30V, CPM S35VN, Elmax, M390, N690, Vanadis 4 Extra, VG-10.

Jeśli nie boimy się rdzy, powinny nas zainteresować następujące gatunki stali: 50100-B, A2, CPM 3V, CPM M4, D2, K390, M2, O1, Sleipner.

Zakończenie

Czas kończyć. Wyczerpałem chyba wszystkie ważniejsze kwestie. Mam nadzieję, że wiecie już, jaki nóż składany wybrać. Jeśli tak, zapraszam do naszego sklepu. Udanych zakupów!

Jeśli interesują Was rozmaite kwestie techniczne związane z nożami, zapraszam do lektury innych combatowych artykułów:

Wiemy, czym tniemy — nożowe ABC, cz. 1: Budowa

Wiemy, czym tniemy — nożowe ABC, cz. 2: Profile

Wiemy, czym tniemy — nożowe ABC, cz. 3: Szlify

Wiemy, czym tniemy — nożowe ABC, cz. 4: Materiały


autor jakub buźniak

Jakub Buźniak

Pasjonat historii, geopolityki i, w mniejszym stopniu, wojskowości. Dużo czyta, czasem trochę myśli. O swoim prywatnym życiu nie będzie pisał, bo ma świadomość, że nikogo takie wynurzenia nie interesują.


napisz do nas