Bikepacking to nowa odsłona starego konceptu. Przez długi czas wielu z nas wyprawę rowerową kojarzyło z mocnymi stelażami i masywnymi bagażnikami zdolnymi unieść słonia. Wszystko to połączone było z nawijaniem kilometrów na elektroniczny licznik. Taki styl podróżowania co prawda nadal funkcjonuje, ale w międzyczasie powstało jeszcze coś innego, czyli tytułowy bikepacking.

1. Co to bikepacking? Z czym to się je?
2. Bikepacking. Jak zacząć?
3. Pakowanie na bikepacking, czyli system przenoszenia ładunku, a po naszemu torby
  a. Rama dobra rzecz
  b. Kierownica nie tylko do kierowania
  c. Pod siedzeniem też się coś zmieści
4. Bikepacking. Co zabrać?
  a. Klucz do idealnego zestawu do bikepackingu
  b. Apteczka przyda się na każdej wyprawie. Bikepackingowej też
  c. Zestaw naprawczy i trochę narzędzi
  d. Trochę światła nie zawadzi
  e. Każdy bikepacker lubi wrzucić coś na ząb i przepłukać gardło
  f. Nikt chyba nie lubi moknąć, a każdy lubi dobrze się wyspać
  g. Niby wiemy, gdzie jedziemy, ale co, gdy się zgubimy? Bikepacking po bezdrożach
5. Bikepacking sklep, czyli gdzie to wszystko kupić
6. Podsumowanie

bikepacking

Co to bikepacking? Z czym to się je?

Jeśli ujmiemy rzecz całą w ogromnym skrócie, bikepacking, to podróżowanie rowerem „na lekko” i raczej nie po gładkich asfaltach. Można powiedzieć, że to połączenie jazdy na rowerze górskim z obcowaniem z przyrodą. W związku z tym rower powinien być w pełni funkcjonalny zarówno przy szybkich zjazdach i trudnych podjazdach, jak i do dynamicznego manewrowania pomiędzy przeszkodami terenowymi. Słowem: cały dzień ogień, a po jeździe lub w przerwach, odpoczynek z matką naturą w tle.

Kiedyś pewnie można by było powiedzieć, że bikepacking to jazda przełajowa lub przeprawowa, ale mimo wszystko chyba nie do końca. W bikepackingu mamy, zdaje się, wszystkiego więcej i mocniej, a więc trochę tak, jak we współczesnym świecie. Zwłaszcza jeśli porównamy go z tym, co było przed dekadą lub dwiema. No i dodatkowo dochodzi nam aspekt wyposażenia zabieranego ze sobą, więc chyba można powiedzieć, że bikepakcing to taki „new kid in town”.

Jak ze wszystkimi trendami, tak i ten dociera do nas i trzeba przyznać, że bikepacking w Polsce powoli rośnie w siłę. Na drogach, dróżkach i bezdrożach spotykamy coraz więcej specyficznie zapakowanych rowerów i można zakładać, że trend ten będzie dalej się rozwijał.

bikepacking bidony

Bikepacking. Jak zacząć?

Podstawą bikepackingu jest oczywiście rower i powinien on być dostosowany do terenów, które chcemy zdobywać. Nie da się ukryć, że stan naszego konta będzie miał dość istotny wpływ na to, jakim sprzętem będziemy dysponować. Niektóre rowery kosztują bowiem tyle, co samochody, ale nie warto się tym przejmować. Zacząć można na byle czym, jeśli oczywiście owo byle co jest sprawne technicznie. Dodatkowo trzeba przyznać, że tyle ile osób, tyle pomysłów na trasy i sam rower, więc nie będziemy się mocniej zagłębiać w ten aspekt bikepackingu.

Skupimy się natomiast na tym, co powinno się zabrać ze sobą na taki rower, niezależnie od tego, jakiego jednośladu byśmy nie mieli na stanie, lub jaki dopiero nie planowalibyśmy kupić. Poza wyposażeniem kluczowe jest oczywiście również to, w co ten cały majdan zapakujemy. Wydaje się, że to właśnie system przewożenia i zawartość toreb są kluczowymi wyróżnikami bikepackingu.

Jeśli spojrzymy z pewnej perspektywy, to generalnie rowery są do siebie podobne. Cały bikepackingowy system do przewożenia jest tak pomyślany, by pasował na różne odmiany rowerów, a w zasadzie na większość jednośladów, jakie są na rynku. W związku z tym, wyposażenie bikepackingowe można zamontować również na rower miejski, jeśli wolimy taki styl podróżowania. Dzięki temu będziemy mogli „na lekko” zwiedzać świat, przemykają zwinnie nawet przez zatłoczone miejskie uliczki.

Tak czy inaczej, podstawą wszystkiego jest rower, a raczej pasja do jeżdżenia na rowerze. To, czy będzie to maszyna stara, czy nowa, czy za 50000 złotych, czy też za 500 złotych, jest sprawą drugorzędną. Sakwy i torby bikepackowe będą pasowały na jeden i drugi. Ba, nawet podszykowaną „kozą” ze złomu też można podróżować. Zmierzamy do tego, że bikepacking jest dla każdego i nie chodzi w nim o finanse, ale o piękne hobby.

bikepacking przerwa na szlaku

Pakowanie na bikepacking, czyli system przenoszenia ładunku, a po naszemu torby

Systemy przenoszenia ładunku w jeździe rowerowej określanej jako bikepacking nie są podobne do klasycznych toreb i sakw. Jeśli przyjrzymy się bliżej całej koncepcji, to wszystkie elementy pomyślane są tak, by nie przeszkadzać w dynamicznej jeździe. Co mamy na myśli? Z założenia nic nie wystaje i nie przeszkadza. Rowerem dalej można jechać agresywnie, a mimo to ma się ze sobą podstawowe wyposażenie pozwalające na w miarę wygodne obcowanie z naturą.

Rama dobra rzecz

W związku z tym największą sekcją bagażową jest ta, która rozpościera się pomiędzy ramą, w swoistym trójkącie. Jeśli zdecydujemy się umieścić tam bidon lub dwa, to przestrzeń ta siłą rzeczy się zmniejszy. Dodatkową opcją jest niewielka torba montowana na ramę od góry, którą można porównać do toreb montowanych na bakach motocykli (zachowując odpowiednie proporcje oczywiście). Częstą opcją jest długa torba montowana pod rurą ramy i jest ona takich rozmiarów, że pod spodem mieszczą się jeszcze klasycznie umieszczane dwa bidony.

Alternatywą dla korzystania z bidonów może być camelbak. O ile w bikepackingu plecaki nie są wskazane, o tyle camelbak jest uważany za jedną z alternatyw dla przenoszenia płynów. Całkiem sensowną dodajmy. Taka koncepcja zwalnia dużo miejsca na ramie na większą torbę. Inną opcją jest stosowanie jednego bidonu mocowanego do rury pionowej, do której mocowane jest siedzisko oraz wykorzystanie reszty przestrzeni na torbę. Niektórzy wykorzystują całą ramę na torbę, a bidon montują od spodu ramy, ale wtedy, w niektórych modelach, zostaje już naprawdę niewiele miejsca do przedniego koła.

bikepacking na szlaku

Kierownica nie tylko do kierowania

Popularnym miejscem montażu toreb do bikepackingu jest również kierownica, a w zasadzie miejsce pod nią. Bikepackerzy montują tam śpiwory lub torby na większe graty. Trzeba jednak pamiętać o tym, że im szersza i większa torba na kierownicę, tym mniej mobilny będzie rower. Optymalna wydaje się tutaj wielkość odpowiadająca naszemu ciału, to jest odcinkowi pomiędzy naszymi nogami. Takie podejście do tematu otwiera również opcję dwóch niewielkich sakw mocowanych do przedniego widelca.

Również tutaj głosy mogą być podzielone, ale da się to zrobić tak, by zachować obrys zewnętrznej części łydek, czyli minimalnej szerokości, jaką i tak musimy zachować przy przeciskaniu się w trudnym terenie. Widelce są również wykorzystywane do przewożenia bidonów, jeśli rama jest już zajęta przez opisywane wcześniej torby. Takie miejsce montażowe sprawdzi się jednak przy suchym podłożu, gdyż sięganie po obłocony bidon może być rozrywką jedynie dla najtwardszych z twardych norweskich drwali, których porównać można jedynie ze stalą Kruppa, ale tylko z tą sprzed wojny. Wróćmy jednak do meritum.

Pod siedzeniem też się coś zmieści

Kolejnym popularnym rozwiązaniem stosowanym w bikepackingu jest torba montowana pod siedzeniem i wystająca ku tyłowi na kształt błotnika. Niektórzy mają je dość sporych rozmiarów, inni mniejsze, a jeszcze inni w wersji mini gdzie zmieszczą się drobiazgi. Bagażniki nad tylnym kołem lub sakwy są w bikepackingu bardzo rzadko spotykane.

Jak widać, opcji na przewożenie ładunku jest mnóstwo i wszystko zależeć będzie od indywidualnych preferencji. Można wręcz zaryzykować tezę, że ostateczny układ toreb do bikepackingu, na jaki się zdecydujemy, wyjdzie w praniu. Wielu będzie zapewne przez całą swoją karierę w tym sporcie coś poprawiać, zmieniać i dostosowywać do tego, w jakim ternie się głównie porusza, oraz do tego, co lubi ze sobą zabierać.

Tak czy inaczej, w bikepackingu jest miejsce dla wszystkich, i dla purystów i dla tych, którzy to i owo dodadzą do ogólnie przyjętych rozwiązań i trendów. Nie ma co się tym wszystkim za bardzo przejmować, gdyż to NAM ma być wygodnie i to MY mamy mieć z tego przyjemność, a nie jakiś oceniających nas internetowy guru i „znafca”.

bikepacking torby na widelce

Bikepacking. Co zabrać?

Tutaj, podobnie jak w przypadku roweru i toreb, znów nie ma jednej odpowiedzi. Ilu rowerzystów, tyle szlaków i tyle wizji podróżowania. Inny zestaw powinno się zabrać na jednodniowy wypad, a inny na dłuższe wojaże, połączone z nocowaniem na łonie natury. By opisać to wszystko, musiałby zapewne powstać osobny poradnik, a i tak znalazłby się bikepacker, który by to wszystko skreślił i stwierdził, że źle, źle, źle i w ogóle i nie tak.

Pozostaje nam zatem poszukać jakiegoś wspólnego mianownika, który przynajmniej częściowo zadowoli jak największą liczbę ludzi, którzy przymierzają się do zagadnienia. Przejdźmy zatem do meritum sprawy.

Klucz do idealnego zestawu do bikepackingu

Jeśli przyjrzymy się idei bikepackingu i spojrzymy na nią z pewnego oddalenia, to wydaje się, że kluczem do sukcesu w przypadku tego rodzaju turystyki rowerowej będą dwie rzeczy: waga i wymiary. O ile w każdej podróży na dwóch kółkach waga będzie mieć znaczenie, o tyle przy ostrej jeździe po wertepach, będzie ona szczególnie istotna. Z każdym przejechanym kilometrem górki będą się nam bowiem wydawały większe, a podjazdy cięższe. W związku z tym lepiej mieć mniej niż więcej do wwożenia na szczyt. Dodatkowo lżejszym rowerem łatwiej manewrować na zjazdach, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to łatwiej przerzucić go przez zwalone drzewo, które przytrafiło się nam na szlaku.

Równie ważne, a być może ważniejsze od wagi, będą wymiary sprzętu. Ilość miejsca do przechowywania wyposażenia będzie niezwykle ograniczone i każdy centymetr ucięty tu i tam, może okazać się na wagę złota. W związku z tym zarówno torby montowane na rowerze, jak i wyposażenie powinny być bardzo dobrze przemyślane i ściśle ze sobą współgrać. Sytuacja, w której kupujemy jakiś element podróżny, który następnie nie mieści się nam do toreb, może być niezwykle frustrująca. Tak samo może być i w drugą stronę, gdy zakupimy torby w ciemno. Warto mieć to na uwadze, zanim sięgniemy po portfel i dobrze sprawdzić wymiary kupowanego wyposażenia i toreb.

apteczka edc

Apteczka przyda się na każdej wyprawie. Bikepackingowej też

Jeśli chodzi o to, co zabrać, to zaczniemy nietypowo, bo od apteczki. Swego czasu napisaliśmy dla Was dość wyczerpujący poradnik o tym, jak skompletować apteczkę na różne okoliczności. Może być on dobrym punktem wyjścia do własnych poszukiwań idealnej apteczki na wyprawę rowerową. Jako że bikepacking wiąże się najczęściej z rowerami typu MTB i jazdą terenową (choć nie tylko – jest przecież bikepacking celujący w gravel), to zgodnie z zasadą strzeżonego Pan Bóg strzeże, można uznać, że przydałaby się solidniej wyposażona apteczka. Wszak obcować będziemy z naturą, a do tzw. cywilizacji może być nawet kilkanaście kilometrów.

Do apteczki warto dorzucić podstawowe leki, które wiemy, że często zażywamy, a i jakiś środek do uzdatniania wody może okazać się pomocny. W pakiet awaryjny można również wrzucić gwizdek, który zawsze może przydać się w dziczy do wezwania pomocy.

Pomimo tego, że panuje moda na mahoń na skórze, co za dużo mahoniu, to niezdrowo, więc jeśli zamierzamy pedałować cały dzień w środku lata, to może nam grozić nieprzyjemna opalenizna. Stąd krem z dobrym filtrem, a jeszcze lepiej bloker, powinny znaleźć się na liście rzeczy do zabrania.

Na koniec warto mieć również rolkę starego dobrego papieru toaletowego, gdyż natura czasem wzywa, potrafi wezwać nie wtedy, kiedy chcemy, a wtedy, kiedy ma na to ochotę. Brnąc dalej w ten temat, jakiś środek blokujący biegunki również lepiej mieć ze sobą, gdyż o ile w domu taka przypadłość, to nic groźnego, o tyle w dziczy, już raczej tak.

O takich oczywistych rzeczach jak szczoteczka, pasta do zębów i inne tego typu akcesoria nie będziemy się rozpisywać.

Zestaw naprawczy i trochę narzędzi

Kolejnym elementem wyposażenie, na jaki powinniśmy zwrócić uwagę, jest przynajmniej minimalny zestaw naprawczy, dobrany do naszego roweru oraz podstawowe narzędzia, dzięki którym uda się nam nasz rower zreperować. Dobrym pomysłem może również być zabranie ze sobą scyzoryka albo multitoola. Zwłaszcza ten drugi może okazać się pomocnym podczas szybkich napraw naszego jednośladu, a i w terenie przyda się jak znalazł.

Warto również pomyśleć o małej saperce, która przyda się przy rozbijaniu obozu oraz przy załatwianiu pewnych potrzeb fizjologicznych, które czasem każdy musi załatwić, a niekoniecznie powinien zostawiać na widoku. Zostawmy leśny krajobraz takim, jaki go zastaliśmy. „Pieczarki” nie są widokiem, który będzie chciał oglądać następny bikepacker.

bikepacking czołówka

Trochę światła nie zawadzi

Gdy już styrany drogą bikepacker zatrzyma się na postój i zabierze się za rozbijanie namiotu, to dobrze, by miał ze sobą jakieś źródło światła. Najlepiej, by było to źródło światła nieutrudniające operowania w nocy, czyli czołówka. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, gdy będąc samemu w dziczy, przyjdzie nam po ciemku wykonać szybką naprawkę w naszym rowerze. W takiej sytuacji zawsze przydają się obie ręce, a nierzadko brakuje trzeciej, więc po co utrudniać sobie życie klasyczną latarką.

Podobnie rzecz się ma z rozbijaniem obozowiska. Mając obie ręce wolne łatwiej rozłożyć namiot i ogarnąć okolicę, gdy niespodziewanie lub spodziewanie zaskoczy nas zmierzch. Mocna czołówka może również przydać się do doświetlania drogi, gdy ostatni odcinek przed postojem przyjdzie na pokonać po ciemku.

Każdy bikepacker lubi wrzucić coś na ząb i przepłukać gardło

Jeśli pogoda jest nieco mniej sprzyjająca, a wypad ma być na cały dzień, to warto pomyśleć o jakieś mini kuchence turystycznej. Nic tak nie krzepi styranego jazdą na rowerze człowieka, jak ciepły posiłek. W tym celu warto rozejrzeć się za jakąś choćby minimalistyczną kuchenką turystyczną, o których przygotowaliśmy osobny poradnik, zatytułowany: Jaka kuchenka turystyczna na wyprawę w teren?

Jeśli posiłek mamy już ugotowany, to warto pomyśleć o czymś, w czym można by go zjeść, no i przydałyby się też jakieś sztućce. Oczywiście najlepiej, by wszystko było mega kompaktowe, więc rondelek lub kubek turystyczny może posłużyć do podgrzewania/gotowania i zarazem do jedzenia. W tym wszystkim zapomnielibyśmy o najważniejszym. Ogień. Musimy mieć jakieś źródło ognia, którym będziemy to wszystko odpalali. Najlepiej dwa. Tak na wszelki wypadek.

Jak widać z powyższego, robi się z tego sporo elementów i nie każdemu taki zestaw będzie pasował. Na szczęście nic straconego. Zawsze można sięgnąć po opcję alternatywną i zabrać ze sobą gotowe liofilizowane racje żywnościowe, które będą lekkie, zajmą stosunkowo niewiele miejsca i da się je przyrządzić w miarę szybko i bezboleśnie.

Innym rozwiązaniem na krótki, ale intensywny wypad mogą być batony energetyczne, które przecież są bardzo dobrze znane w półświatku kolarzy wyczynowych. Zwracajmy tylko uwagę na skład, by nadmierne spożycie (zwłaszcza tych białkowych, low carb) nie wywołało konieczności bliskiego spotkania trzeciego stopnia z najbliższymi krzakami.

Jak już się porządnie najemy, to trzeba się czegoś napić, a podczas intensywnej jazdy rowerem trochę nam tego picia zejdzie. W związku z tym konieczne będzie wygospodarowanie miejsca na co najmniej dwa bidony lub butelki na wodę. Alternatywną dla nich może być wspominany już wcześniej camelback, jeśli komuś nie przeszkadza jeżdżenie z nim na plecach. Dzięki takiemu podejściu można wygospodarować nieco więcej miejsca na ramie na zapakowanie pozostałego wyposażenia.

bikepacking kurtka

Nikt chyba nie lubi moknąć, a każdy lubi dobrze się wyspać

W teorii pogodę można sobie sprawdzić, ale jeśli podróżuje się po górach, to nigdy nic nie wiadomo. W związku z tym dobrze mieć ze sobą coś, co można narzucić na grzbiet, gdy nagle okaże się, że nie miało być ani grama deszczu, a leje jak z cebra. Kompaktowa kurtka deszczowa nie zajmie za wiele miejsca, a dodatkowo zapewni solidną ochronę, gdy nagle zerwie się porywisty wiatr.

Dobrze również pomyśleć zawczasu o tym, by kupowane przez nas torby posiadały przynajmniej jakiś stopień wodoodporności. Ewentualna dodatkowa impregnacja specjalnymi środkami może zwiększyć odporność naszego bagażu na przelotne kapuśniaczki.

Warto również pamiętać o odpowiednim doborze skarpet i bielizny, gdyż będą to dwa główne styki naszego ciała z rowerem. Z kolei na biwaku dobrze położyć się na czymś wygodnym, więc w zależności od długości trwania wyprawy warto pomyśleć o kompaktowej macie i śpiworze, dzięki którym rano nie będziemy cali obolali.

Niby wiemy, gdzie jedziemy, ale co, gdy się zgubimy? Bikepacking po bezdrożach

Zakładamy, że swoje trasy do bikepackingu każdy ma raczej opanowane, ale zawsze może się zdarzyć, że trzeba będzie zboczyć z utartego szlaku. Oczywiście każdy ma ze sobą telefon (który nomen omen warto wozić w specjalnym wodoodpornym etui), ale nie zawsze będzie zasięg, a bateria może paść w najmniej spodziewanym momencie. Pewnym ratunkiem może być tutaj powerbank, ale może warto również mieć ze sobą starą dobrą mapę papierową i poczciwy kompas, albo busolę. Jeśli nie wiecie jak ich używać, to mamy dla Was przygotowany specjalny poradnik: Nawigacja, mapa i kompas, czyli jak zawsze odnaleźć drogę.

Taki mikrozestaw ani nie będzie ważył za wiele ani nie zajmie dużo miejsca, a w krytycznej chwili może okazać się zbawienny. Traktujmy go jako ostateczną linię obrony, którą warto mieć.

bikepacking przerwa na trasie

Bikepacking sklep, czyli gdzie to wszystko kupić

Rowerzyści planujący wejść głębiej w bikepacking mają w zasadzie dwie drogi do wyboru. Mogą sięgnąć po dedykowane rozwiązania lub kompletować poszczególne elementy z ogólnodostępnych toreb i wyposażenia.

Na przykład coś takiego jak namiot do bikepackingu zapewne będzie jedynie zwykłym chwytem marketingowym i z łatwością znajdziemy coś o podobnych parametrach, ale w niższej cenie, gdy będzie się to nazywało po prostu „lekki i kompaktowy namiot podróżny”.

Część toreb również nie będzie musiała być dedykowanym sprzętem, a zwykłe ładownice, chlebaki i torby biodrowe często będą mogły być zaadaptowane na potrzeby wypraw rowerowych wpisujących się w ideę bikepackingu. Można również pokusić się o systemy wojskowe, takie jak system Molle, i zaadaptować je na potrzeby naszych wypraw rowerowych. Skoro sprawdzają się taktycznie, to mogą również sprawdzić się turystycznie. Wiele będzie tutaj zależało od naszej kreatywności, inwencji i zasobności portfela.

Inaczej sprawa będzie się miała, jeśli będzie nam zależało na bikepackowym sznycie i stylu. Wtedy niestety trzeba będzie wyłożyć sporo pieniędzy i jeśli już się na to zdecydujemy na taki krok, to najlepiej udać się do renomowanego sklepu wyspecjalizowanego w tej dziedzinie. Takie uznane marki w świecie bikepackingu jak choćby Topeak, z pewnością są w stanie dostarczyć dobrej jakości sprzęt, który latami będzie towarzyszem naszych wypraw.

Podsumowanie

Bikepacking cały czas się rozwija i zyskuje na popularności. Wraz z tym procesem poszerza się oferta wyposażenia dostępnego na rynku. Warto jednak zachować zdrowy rozsądek i nie dać się zwariować. W tym wszystkim dalej chodzi o jazdę na rowerze i obcowanie z przyrodą, a nie o to, kto ma grubszy portfel i załaduje na swój kosmicznie drogi rower kosmicznie drogi szpej.

Z drugiej strony, jeśli poważnie myślimy o bikepackingu, to warto wysupłać trochę więcej gotówki, ale niekoniecznie kupować wszystko naraz. Lepiej powoli kompletować wyposażenie i podejmować decyzje na podstawie tego, co już się sprawdza i zapewne się sprawdzi, a nie tego, co przyjemnie łechta nasze ego z internetowej reklamy, którą chytrze podsuwa nam Google.

Pamiętajmy również o tym, by dostosować wyposażenie do trasy, czasu podróży i przewidywanych warunków pogodowych. Nie zapominajmy też o podstawach bikepackingu. Podczas pakowania łatwo można przesadzić ze sprzętem, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Szerokiej drogi!


Krzsztof Kuska autor combat.pl

Krzysztof Kuska

Od małego bardziej lubił Q niż Bonda. Jak dorósł nic się nie zmieniło. Tylko zabawki podrożały...


napisz do nas