W dzisiejszych czasach życie bez Internetu nie jest łatwe. Bez prądu wręcz koszmarne. Niestety świat wokół nas robi się niespokojny, a perspektywy przerw w dostawie energii elektrycznej, tzw. blackoutów, coraz realniejsze. Niżej zastanowimy się, co zrobić, by ewentualne blackoutowe godziny, a kto wie, może i dni, minęły szybciej. Oto dwadzieścia pomysłów, które przychodzą mi do głowy.

ekran

Spis treści:
1. Co robić bez prądu? Można wziąć się za porządki!
2. Przemeblujmy pokój
3. Co robić bez prądu i Internetu? Wyjedźmy za miasto
4. Co można robić bez prądu? Po prostu się zdrzemnąć
5. Co robić bez prądu i Internetu? Stwórzmy listę prezentów
6. Zabrakło prądu? Pobawmy się z dzieciakami
7. Co robić bez prądu i Internetu? Zagrajmy w grę planszową
8. Poczytajmy
9. Co robić bez prądu i Internetu? Przejrzyjmy stare zdjęcia
10. Życie bez prądu i przeglądanie domowego budżetu
11. Co robić bez prądu i Internetu? Napiszmy list do starego znajomego
12. Naostrzmy noże
13. Prądu nie ma, wyżyjmy się więc artystycznie
14. Co robić bez prądu i Internetu? Sprawdźmy ważność kosmetyków, leków, przypraw
15. Jak żyć bez prądu i Internetu? Uporządkujmy te wszystkie kable
16. W domu blackout i nie ma Internetu? Poćwiczmy
17. Brak prądu? Pójdźmy na spacer
18. Nie ma prądu i Internetu? Zaplanujmy wakacyjny wyjazd
19. Znowu blackout? Pomyślmy o plecaku ucieczkowym
20. Na koniec pomedytujmy i podumajmy nad sensem życia

Co robić bez prądu? Można wziąć się za porządki!

Tak, wiem. Zaczynamy z grubej rury. Ale czy można wyobrazić sobie lepszą okazję do wzięcia się za bary z zawartością szaf? Z dywanami? Z cieknącym kranem? Garażem? Czas wypełnić obietnice, składane solennie w zeszłym roku. Wystarczy, że zorganizujemy sobie stanowisko pracy, zgromadzimy narzędzia, jakoś to zaplanujemy i zakasamy rękawy. A jeśli wszystko jest zrobione, w co, przyznacie, trudno uwierzyć, weźmy się za pastowanie butów i impregnowanie kurtek.

Przemeblujmy pokój

Myślimy o tym od dawna, prawda? Tę szafkę można postawić tam, biurko tu, a półka niech idzie w diabły. Zawsze jednak takie przemeblowanie odkładamy. Bo dużo roboty, bo bałagan, bo nie ma czasu. A teraz czas jest. I przemeblowywać można. Jeśli potrzebujemy inspiracji, sięgnijmy po katalog z IKEI albo po podręcznik feng shui. Rozważmy co do czego pasuje, a co nie pasuje absolutnie nigdzie. Poeksperymentujmy. A sąsiedzi, zamiast walić w ściany, niech też wezmą się za coś konstruktywnego.

Co robić bez prądu i Internetu? Wyjedźmy za miasto

za miastem

Od tego całego blackoutu możemy po prostu uciec, jeśli oczywiście mamy czas i środki. Najpotrzebniejsze rzeczy wrzućmy do bagażnika, zapakujmy rodzinkę i popędźmy ku zachodzącemu słońcu. A jak już dojedziemy do celu, pozostawimy za sobą pogrążone w mroku miasto, czeka na nas natura i wypoczynek. Możemy wybrać się na działkę, do letniskowego domu naszych znajomych, albo wynająć coś w okolicznym gospodarstwie agroturystycznym.

Jeśli lubimy spędzać czas bardziej dynamicznie, wybierzmy park rozrywki albo inne miasto, które zawsze chcieliśmy odwiedzić i w którym prąd jednak jest. W końcu prawdopodobieństwo, że zabraknie go na większym obszarze jest raczej niskie.

Wybierając się za miasto pamiętajmy o sprzęcie. Co warto zabrać? Oto kilka propozycji: scyzoryk lub multitool, turystyczne naczynia i kubki, prowiant, latarkę, kijki trekkingowe, mapę i kompas, niewielką apteczkę , zapalniczkę i zapałki. Do tego oczywiście telefon, power bank, gotówkę, nawilżane chusteczki, żel do dezynfekcji rąk. Jeśli pogoda dopisuje, do plecaków i toreb wrzućmy kremy z filtrem UV, repelenty, okulary przeciwsłoneczne, stroje kąpielowe. Jeśli nie dopisuje, zabierzmy coś przeciwdeszczowego.

Co można robić bez prądu? Po prostu się zdrzemnąć

Ot tak, bez zbędnego deliberowania, możemy się przespać. Dzisiaj wielu z nas żyje w biegu – tak, wiem, banał – i taki blackout może być dobrą okazją do odespania wszystkich zaległości.

Jeśli interesują Was blackoutowe teamty, rzućcie okiem na te artykuły:

Blackout – co to, kiedy nam grozi i ile może trwać

Blackout, czyli jak się przygotować i co kupić? Lista must have

Co robić bez prądu i Internetu? Stwórzmy listę prezentów

prezent

Światła zgasły, monitory zerkają na nas czarnymi ekranami. W bloku cisza, nikt nie mieli mięsa, nie boruje, nie odkurza. Słowem, możemy się skupić i w zakamarkach pamięci (albo na dysku jeszcze działającego telefonu) poszukać dat urodzin i imienin bliskich. A jak je znajdziemy, to weźmy się za wymyślanie kreatywnych prezentów. Podarek wcale nie musi być drogi, nie musi w ogóle pochodzić ze sklepu. Jeśli mamy zdolności plastyczne lub manualne, zmajstrujmy coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Na przykład tekturowy model samolotu lub zabawny kolaż. Odważni mogą nawet napisać wiersz.

Zabrakło prądu? Pobawmy się z dzieciakami

Tyle się dzisiaj mówi, że rodzice nie mają czasu dla swoich pociech. Blackout jest doskonałą okazją, by nadrobić zaległości. Latem możemy zabrać szkraby na łódkę, pojechać gdzieś rowerami albo najzwyczajniej pójść na lody (o ile prąd nie wysiadł w całym mieście). Jeśli jest zimno i pogoda nie dopisuje, możemy wspólnie zagrać w karty, poczytać, powymyślać historyjki. Zresztą to, co będziemy robić nie jest aż tak ważne. Ważne, że będziemy to robić razem.

Poczytajmy

W okolicach naszych łóżek, na nocnych szafkach lub regałach, piętrzą się często tzw. kupki wstydu. Jakaś książka nas zaciekawia, kupujemy ją, a potem leży miesiącami, ledwie napoczęta. Brak prądu jest doskonałą okazją, by zmienić ten stan rzeczy. A że wszystkie instagramy, netflixy i wiedziminy chwilowo wypadły z obiegu, to wreszcie nic nas nie rozprasza, nie odciąga od lektury. Zróbmy sobie dobrą kawę lub herbatę (o tym, jak to zrobić przeczytacie w naszym poradniku: Jak gotować bez prądu), usiądźmy w fotelu i zanurzmy się w lekturze.

Co robić bez prądu i Internetu? Przejrzyjmy stare zdjęcia

Tak, wiem. Dzisiaj rzadko kto wywołuje zdjęcia i trzyma je w klaserach. Albumy mogliśmy jednak odziedziczyć po rodzicach lub dziadkach. Taka wycieczka w poszukiwaniu straconego czasu, może sentymentalna i melancholijna, a może pełna ciepła i wdzięczności, to doskonała okazja, by przybliżyć młodzieży rodzinną historię. Pokażcie dziatwie stary świat, wspomnijcie dziadków i pradziadków, opowiedzcie historie, które opowiadali Wam rodzice. Warto przecież wiedzieć, jaką drogę pokonały poprzednie pokolenia.

Co robić bez prądu i Internetu? Zagrajmy w grę planszową

kostki

Wyżej wspomniałem o kartach. Ale na nich świat gier bez prądu się nie kończy. Nudne blackoutowe wieczory może przecież wypełnić jedna z tysięcy planszówek, które w ostatnich latach pojawiły się na naszym rynku. Możemy w nich przebierać, szukać interesującej tematyki, ciekawych mechanizmów. Możemy dobierać je mając na uwadze liczbę graczy, czas partii, poziom złożoności. Jeśli jesteśmy zwolennikami „starej szkoły” i klasyków, sięgnijmy po Eurobiznes lub Scrabble. Jeśli żądamy nowinek, wybierzmy Brassa, Pandemię, Teraformację Marsa, Siedem cudów świata. A jak lubimy gry wyobraźni i skojarzeń, zainteresujmy się grą Dixit.

Życie bez prądu i przeglądanie domowego budżetu

Tak, wiem. Dzisiaj rzadko kto wywołuje zdjęcia i trzyma je w klaserach. Albumy mogliśmy jednak odziedziczyć po rodzicach lub dziadkach. Taka wycieczka w poszukiwaniu straconego czasu, może sentymentalna i melancholijna, a może pełna ciepła i wdzięczności, to doskonała okazja, by przybliżyć młodzieży rodzinną historię. Pokażcie dziatwie stary świat, wspomnijcie dziadków i pradziadków, opowiedzcie historie, które opowiadali Wam rodzice. Warto przecież wiedzieć, jaką drogę pokonały poprzednie pokolenia.

Co robić bez prądu i Internetu? Napiszmy list do starego znajomego

list

Życie bez prądu nie jest łatwe. Ale możemy uczynić je odrobinę ciekawszym i odezwać się do starego kumpla lub przyjaciółki z dawnych lat. Gdy zabraknie prądu wybierzmy znajomego, złapmy za długopis i naskrobmy mu kilka słów. Będzie z tego wyborna pamiątka.

Naostrzmy noże

Jeśli robiąc sobie kanapkę wściekamy się, bo nóż jest tak tępy, że ledwie kroi masło, blackout jest świetną okazją, by to zmienić. Znajdźmy kupioną dawno temu ostrzałkę i zabierzmy się do pracy. Pamiętajmy, by po zakończeniu ostrzenia wspomnieć domownikom, że noże są znowu ostre.

Możemy również zadbać o noże z zestawu EDC(czyli z ekwipunku dźwiganego codziennie) lub o te, które trzymamy w garażach lub biurkach. One także wymagają nieco uwagi. Po pierwsze zakonserwujmy ostrza. Jeśli są tępe, naostrzmy je. Po raz kolejny przyda się ostrzałka. Jeśli posiadamy nóż składany, zadbajmy o jego mechanizm (blokadę!) – wyczyśćmy go i naoliwmy. Na zakończenie zakonserwujmy rękojeść, zwłaszcza, gdy wykonano ją z naturalnego tworzywa.

Prądu nie ma, wyżyjmy się więc artystycznie

malowanie

Wielu z nas zastanawiało się być może, czy gdzieś tam, na dnie duszy, nie drzemie przypadkiem talent. Plastyczny, muzyczny, literacki, modelarski. Blackout jest dobrą okazją, by to sprawdzić. Wystarczy, że sięgniemy po brulion, nożyczki, kredki, ołówek, po klej lub farby, czy co tam mamy pod ręką, i zabierzemy się do pracy.

Jeśli pociąga nas malarstwo, skopiujmy obraz, np. jakiegoś holenderskiego mistrza. Jeśli na półce kurzą się modele, zorganizujmy warsztacik i weźmy się za nie. A może dojrzewa w nas kryminał lub dreszczowiec? Zapiszmy jego plan, jakąś krótką scenę. Kto wie, może będzie to początek czegoś naprawdę ciekawego?

Co robić bez prądu i Internetu? Sprawdźmy ważność kosmetyków, leków, przypraw

Jeśli zabawy twórcze wydadzą się nam zbyt dziwaczne, zróbmy coś arcypraktycznego – porządek w szafkach. Możemy zacząć od kuchni i gromadzonych tam od lat przypraw. Sprawdźmy, czy nie przeterminowały się, nie zwietrzały lub nie zbryliły. Jeśli wszystko gra, przesypmy je do odpowiednich pojemników, posegregujmy, szczelnie pozamykajmy. Ułóżmy według jakiegoś klucza – alfabetycznego, kolorystycznego, „objętościowego”.

Gdy się z tym uporamy, weźmy się za łazienkę. I tam lubią gromadzić się rozmaite złogi – szampony, płyny do ciała, stare szczoteczki, prawie wyczerpane dezodoranty. Rzut oka wystarczy, by upewnić się, że część z nich już kilka miesięcy temu powinna wylądować w śmietniku.

Jak żyć bez prądu i Internetu? Uporządkujmy te wszystkie kable

wtyczki

Rewolucja cyfrowa ma swoje konsekwencje. Jedną z nich jest pojawianie się coraz to nowych urządzeń i zasilających je kabli. Te ostatnie, niczym liany dżunglę, zaczynają oplatać nasze pracownie, gabinety i prywatne gralnie. Wyłaniają się z komputerów, telewizorów i konsol, wiją na podłogach, zwisają z szafek i regałów. Blackout daje nam okazję, by jakoś to wszystko ogarnąć.

Jak to zrobić? Możemy na przykład spiąć je opaskami. Możemy je skrócić – zwińmy kabel do pożądanej długości, a następnie, za pomocą kartki i taśmy klejącej, zabezpieczmy. Listwy umieśćmy w niewidocznych miejscach, na przykład pod biurkiem. Możemy też przytwierdzić je do tylnej ścianki mebla.

W domu blackout i nie ma Internetu? Poćwiczmy

Blackout to dobra okazja by popracować nad kondycją. Większość rozpraszaczy i odciągaczy uwagi milczy, możemy więc przebrać się, wyjść z domu i przebiec do najbliższego parku. Możemy też poćwiczyć w domu lub na siłowni na wolnym powietrzu. Kilka serii pompek, przysiadów i brzuszków doda energii i dotleni organizm. Jeśli uda się nam wyrobić nawyk codziennych ćwiczeń, nie dość, że poprawimy kondycję, to jeszcze wzmocnimy mięśnie i być może pozbędziemy się dokuczliwych boleści.

Trenując, tempo i intensywność dopasujmy do własnych możliwości. Przykładowy trening może wyglądać tak: na początek klasyczne pompki i przysiady. Każdy wie, jak to wygląda, nie trzeba niczego tłumaczyć. Teraz możemy to połączyć i zrobić kilka tzw. burpees, bardziej zaawansowanej wersji padnij-powstań. Potem minuta deski, czyli podporu przodem na przedramionach lub wyprostowanych rękach. Dorzućmy do tego pompki tricepsowe – uginajmy ramiona w podporze tyłem z dłońmi umieszczonymi na podwyższeniu, np. na krześle lub krawędzi łóżka. Teraz kolej na mostek, czyli unoszenie bioder w leżeniu tyłem. Trening zakończmy rowerkiem – naprzemianstronnie przyciągajmy do siebie kolana i łokcie w leżeniu na plecach.

Brak prądu? Pójdźmy na spacer

spacer

Jeśli nie chcemy lub z jakiś przyczyn nie możemy ćwiczyć, po prostu się przejdźmy. W okolicy na pewno jest sporo miejsc, które warto odwiedzić.

Jeśli chcemy, możemy też uskutecznić tzw. power walk, czyli szybki, energiczny chód. To zdrowe i nie męczy tak, jak bieg. Spacerując „rozpędźmy się” do ok. 7-9 km/h. W czasie marszu nasze ręce powinny być zgięte w łokciach pod kątem 90 stopni. Trzymajmy je blisko tułowia i poruszajmy zgodnie z naturalnym rytmem kroku. Pozwoli to uruchomić różne partie mięśni, w tym naturalnie mięśnie rąk, oraz mięśnie przy kręgosłupie, odpowiadające za prawidłową postawę ciała.

W czasie szybkiego marszu prostujmy też plecy, podnieśmy głowę, patrzmy przed siebie. Po kilku energetycznych spacerach ciało samo będzie przybierać taką postawę.

Nie ma prądu i Internetu? Zaplanujmy wakacyjny wyjazd

Skoro mamy (przymusowo) wolną chwilę, możemy coś zaplanować. Na przykład najbliższy urlop. Taki plan to dobra rzecz. Pozwoli oszacować wydatki; podzielić czas, którym dysponujemy; stworzyć listę rzeczy, które trzeba wziąć.

Jak się do tego zabrać? Po pierwsze wybierzmy dokładny cel, lub cele, naszej podróży. Zbierzmy informacje na temat dojazdu, bazy noclegowo-gastronomicznej i tego, co możemy zobaczyć już na miejscu. Przecież nie chcemy, żeby było nudno. Ustalmy też środek transportu, którym dotrzemy na miejsce. Pomyślmy, czy mamy się w co spakować? Czy mamy niezbędny ekwipunek? Ile pieniędzy będziemy musieli wziąć? Kogo poprosimy o opiekę nad domem lub mieszkaniem? Czy mamy wszystkie niezbędne dokumenty? Jakich dokumentów w ogóle potrzebujemy?

Znowu blackout? Pomyślmy o plecaku ucieczkowym

plecak

Gdy w gniazdkach nie będzie prądu, różne myśli mogą zrodzić się w naszych głowach. A co jeśli to dopiero początek kłopotów? Jeśli blackouty będą się powtarzać? Może sytuacja wręcz się pogorszy? Takie obawy powinny skłonić nas do przygotowania plecaka ucieczkowego. Co to takiego? Mówiąc w dużym skrócie, jest to zestaw sprzętu, który w kryzysowej sytuacji umożliwi szybkie i względnie bezpieczne opuszczenie miejsca zamieszkania. Słowem, ładujemy do plecaka wszystko co niezbędne, następnie chowamy go do szafy.

Co powinno znaleźć się w plecaku ucieczkowym? Latarka, zapalniczka i zapałki, woda i coś do jej pozyskiwania/filtrowania, żywność (liofilizaty, wojskowe racje, suchary), powerbanki i baterie, nóż, coś ciepłego do ubrania, wodoodporna płachta biwakowa, zestaw do rozpalania ogniska (np. tampon nasączony palną substancją i szczapka suchego drewna), podręczna apteczka, multitool.

Powyższą listę można oczywiście modyfikować. Jest dość zgrubna, jednak znajdziecie tam podstawowy ekwipunek, który przyda się w trudnych, survivalowych sytuacjach.

Na koniec pomedytujmy i podumajmy nad sensem życia

Jeśli zrobiliśmy już wszystko i o wszystko zadbaliśmy, nie chce się nam ani spać, ani jeść, dzieci nie płaczą, a na rozrywkę nie mamy ochoty, po prostu pobądźmy z sobą. Pomyślmy o tym, co dla nas ważne, uspokójmy umysł. Żyjemy w trochę szalonych czasach, warto więc co jakiś czas wyciszyć się, wejrzeć w siebie i zastanowić się nad tym, co tam ujrzeliśmy.


autor jakub buźniak

Jakub Buźniak

Pasjonat historii, geopolityki i, w mniejszym stopniu, wojskowości. Dużo czyta, czasem trochę myśli. O swoim prywatnym życiu nie będzie pisał, bo ma świadomość, że nikogo takie wynurzenia nie interesują.


napisz do nas