Pan Samochodzik, Indiana Jones, Dirk Pitt, Lara Croft, Nathan Drake… Jeżeli tacy bohaterowie fascynowali Cię (czy dalej fascynują), możesz pójść ich śladem. Na początek – zamiast pistoletów i bicza – wystarczy wykrywacz metalu. Jak go wybrać, gdy jest się dopiero u progu wielkiej przygody? Postaramy się pomóc przybliżając temat.

1. Dlaczego warto się zaopatrzyć w wyszukiwacz metalu?
2. Jak działa wykrywacz metali?
3. I to wszystko?
4. No dobrze, ale jaki wykrywacz metali na początek przygody?
  a. Cel i miejsce poszukiwań
  b. Zasięg i częstotliwość
5. Wykrywacza metali dla początkujących – polecane modele
6. Łopata w dłoń i kopiemy? Stop! Wykrywacz metalu i poszukiwanie skarbów a prawo
  a. Poszukiwacze kontra paragrafy – co grozi za szukanie bez zezwolenia?
  b. Indiana Jones i tajemnica WUOZ, czyli uzyskujemy pozwolenie
  c. A nie da się prościej? Czyli kiedy pozwolenie nie jest konieczne
  d. Co jeszcze warto zabrać ze sobą na poszukiwanie skarbów oprócz wykrywacza metalu?
7. Na zakończenie

wykrywacz metali w akcji

Dlaczego warto się zaopatrzyć w wyszukiwacz metalu?

Bo niewątpliwie jest to duża frajda, która daje posmak tego, co czuło się oglądając reportaże i materiały z ekspedycji archeologicznych, czy przerzucając strony powieści Zbigniewa Nienackiego lub Clive’a Cusslera. Często przy pomocy wykrywacza metalu znaleźć można najprawdziwsze skarby, które reprezentują kawał historii. Na liście dziesięciu najbardziej interesujących znalezisk przy użyciu takiego sprzętu, strona MetalDetector.com, umieszcza między innymi spinkę do mankietu z inauguracji prezydenckiej George’a Washingtona czy hiszpańskie miedziane monety z przełomu XV i XVI wieku.

Czasem znaleziska mogą być bardziej przyziemne (żart niezamierzony), ale tu także odsłania się bardziej praktyczna strona posiadania wykrywacza metalu. Zdarzyć się bowiem może, że zagubi się bardziej współczesny artefakt – kolczyk, obrączka, kluczyk… Jeśli będzie to w mieszkaniu to pół biedy, ale gorzej, gdy zapodzieje się w trawie koło domu czy piasku plaży. Wtedy albo szukasz wiatru w polu, albo liczysz na łut szczęścia, albo sięgasz po… No właśnie, wykrywacz metalu.

Urządzenie takie kojarzy się zapewne jako sprzęt, który sam w sobie wart jest zawartości pirackiej skrzyni. Tymczasem na rynku można znaleźć wykrywacze metalu w cenie do 1000 zł, a więc o wartości średniopółkowego czy nawet budżetowego smartfona. Biorąc pod uwagę możliwości, które taki wykrywacz otwiera, warto rozważyć dołączenie go do swojego ekwipunku.

Zgarnij 5% rabatu przy zakupie wykrywacza do metalu

Wystarczy postępować zgodnie z poniższą instrukcją:

  • Dodać do koszyka produkty z kategorii: wykrywacze metali
  • Wpisać kod rabatowy dla-czytelnika w polu „Wprowadź kod rabatowy”
  • Dokończyć składanie zamówienia i poczekać na przesyłkę.

Jak działa wykrywacz metali?

Wbrew pozorom nie jest to ani żadna magia, ani fizyka nuklearna. Choć trochę o fizykę rzecz jasna to zahacza. Wykrywacz – czy konkretnie jego centralny element, czyli cewka - emituje bowiem fale elektromagnetyczne, które przenikają do gruntu. Jeżeli w danym miejscu znajduje się jakiś metalowy przedmiot, wytworzy on własne fale. Nasz detektor odczyta je jako zaburzenia i tym samym wskaże miejsce, gdzie powinno się kopać. Informacje te odczytasz na panelu kontrolnym urządzenia.

I to wszystko?

Nie do końca. Dość skrótowo opisaliśmy zasadę działania wspólną dla wszystkich wykrywaczy metali. Jednak na rynku znajdziemy urządzenia wyposażone w różne funkcje dodatkowe.

Jedną z nich może być zdolność dyskryminacji. Słowo to kojarzy się pewnie niezbyt przyjemnie, ale tu ma ono bardziej pozytywny wydźwięk. Pozwala ona mianowicie skalibrować wykrywacz, by reagował on na konkretne przedmioty. Tym samym maleje ryzyko, że zamiast poszukiwanego obiektu, znajdziemy taki „skarb”, jak kapsel z butelki po piwie (który oczywiście też może mieć swoją wartość, ale gorzej, gdy szukamy czegoś innego). Zależnie od modelu można się też spotkać z różnymi rodzajami czy stopniami zaawansowania dyskryminacji.

Inna przydatna funkcja to na przykład możliwość automatycznego, ręcznego lub ciągłego dostrajania wykrywacza metalu do specyfiki gruntu, na którym chcemy prowadzić poszukiwania (mówi się o tak zwanym balansie gruntu). Są również modele wykrywaczy, które działają pod wodą.

No dobrze, ale jaki wykrywacz metali na początek przygody?

Cel i miejsce poszukiwań

Zależy to między innymi od tego, czego i gdzie planujesz szukać. Niektórzy sugerują, by zacząć od wyprawy do lasu i parku oraz jazdę próbną, gdzie szuka się w zasadzie wszystkiego. Lepsze może być natomiast poszukiwanie już bardziej skonkretyzowanego przedmiotu w określonym miejscu. Dlatego zadaj sobie nieco trudu, przestudiuj historię regionu, porozmawiaj z będącymi w temacie osobami. Jest to bardzo sympatyczny walor edukacyjny poszukiwania, z którego skorzystają młodsi poszukiwacze, ale nie tylko.

Zasięg i częstotliwość

Gdy już masz określone mniej lub więcej cel oraz miejsce, dobrze jest sprawdzić takie parametry wykrywacza, jak zasięg oraz częstotliwość. Jeśli zakładasz szukanie większych przedmiotów – wybierz taki, który ogarnie około półtora metra. Jeśli jednak ma to być coś mniejszego (na przykład monety przykryte plażowym piaskiem) wystarczy zasięg około 25 centymetrów.

Częstotliwość wiąże się z kolei z rozmiarami (zasadniczo przyjmuje się, że większa działa głębiej, mniejsza – bardziej płytko). Ale również z rodzajem materiałów, z którego wykonane są poszukiwane przedmioty. Wysokoprzewodzące, jak srebro, da się zlokalizować głębiej niż niskoprzewodzące (złoto, ołów). Głębiej można też zlokalizować obiekty okrągłe czy ułożone. Częstotliwość wykrywacza, jakkolwiek bardzo istotna, zależy więc także od różnych czynników zewnętrznych. Tu można też wspomnieć o popularnym błędzie poszukiwaczy, którzy nazbyt odchylają ku górze cewkę. Sugeruje się raczej poszukiwanie z cewką ułożoną na płasko.

Uwagę warto zwrócić także na rodzaj pracy wykrywacza. Taki, który pracuje statycznie, będzie wydawał ciągły dźwięk, zmieniający się, gdy zbliża się on do ukrytego przedmiotu. Z kolei wykrywacz pracujący dynamicznie jest cichy i daje znać dopiero, gdy znajdzie się w pobliżu potencjalnego znaleziska. Tryb pracy dotyczy też rodzaju wykrywanych metali oraz wspomnianej dyskryminacji. Do początkowych poszukiwań sugeruje się uruchomić tryb wykrywania wszystkich metali (rzecz ma się nieco inaczej, gdy dokładnie wiemy, czego szukamy).

parametry wykrywacza metali Quest

Na co jeszcze zwrócić uwagę?

Dodatkowe istotne cechy to na przykład możliwość składania wykrywacza metali lub rozłożenia go na części (szczególnie przydatna, jeśli chcesz z nim podróżować) oraz jego niewielka waga czy uchwyt lub oparcie na ramię. Z wykrywaczem trzeba się wszak trochę przespacerować, więc lepiej nie dźwigać ciężkiego, nieporęcznego ustrojstwa (nie jest ono też wskazane, jeśli ma z niego korzystać również dziecko lub osoba starsza). Zwróć też uwagę na możliwe sparowanie sprzętu z dedykowanymi aplikacjami, które przydają się na przykład do rejestracji znalezionych przedmiotów.

Atutem będzie też na pewno czytelny i podświetlany ekran na panelu kontrolnym. Docenisz go, gdy poszukiwania przeciągną się do późnego wieczoru, lub nad terenem zbiorą się czarne chmury. Mając na uwadze możliwość poszukiwań w lekkim deszczu, warto także zaopatrzyć się w wodoodporny wykrywacz metalu (a już na pewno dobrze go wybrać, gdy poszukiwania zawiodą Cię nad wodę – do stawu lub nad morze).

Prócz tego poleca się dokupienie słuchawek bezprzewodowych – z nimi w uszach łatwiej usłyszy się zmianę w pracy wykrywacza. Nie wszystkie modele je obsługują, dlatego warto upewnić się, że wybierany można połączyć z takim akcesorium.

co wziac na szukanie skarbow

Wykrywacza metali dla początkujących – polecane modele

Poniżej prezentujemy wybrane detektory metali dla początkujących poszukiwaczy, które można znaleźć w ofercie sklepu combat.pl:



Sprawdź wszystkie wykrywacze metalu dostępne w sklepie combat.pl

Łopata w dłoń i kopiemy? Stop! Wykrywacz metalu i poszukiwanie skarbów a prawo

Poszukiwacze kontra paragrafy – co grozi za szukanie bez zezwolenia?

Jakkolwiek poszukiwanie skarbu kojarzy się z romantyczno-awanturniczą przygodą, o tyle rzeczywistość jest bardziej złożona i – stety lub niestety - obwarowana kruczkami prawnymi czy różnymi zasadami. Lepiej je zawczasu poznać, by nie oberwać nieprzyjemną wiadomością lub karą, bolesnymi jak cios szpadlem, którym mieliśmy kopać w miejscu wskazanym przez detektor metalu.

W tym konkretnym wypadku chodzi o artykuł 109c z ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, który brzmi: „Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Niezbyt to kusząca perspektywa. Jakie jest wyjście?

Indiana Jones i tajemnica WUOZ, czyli uzyskujemy pozwolenie

Złożenie wniosku do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków (WUOZ) lub jego delegatury o zgodę na poszukiwanie zabytków. We wniosku takim określamy precyzyjne (z dokładnością do jednej setnej sekundy) współrzędne geograficzne lub geodezyjne obszaru, który chcemy zbadać (ewentualnie numer działki, jej obręb i lokalizację). Podajemy termin poszukiwań oraz ich program (kto będzie w nich brał, jaki sprzęt zostanie wykorzystany, jak ewentualne znaleziska będą dokumentowane), a także uzasadniamy chęć przeprowadzenia badań (czyli co i dlaczego akurat tam chcemy szukać).

Wraz z wnioskiem załączamy też zgodę właściciela działki lub terenu, na którym chcemy prowadzić poszukiwania, oraz mapę topograficzną tereny w skali przynajmniej 1: 10 000 albo prezentację kartograficzną bazy danych obiektów topograficznych, na której zaznaczamy dokładnie obszar poszukiwań. Dodatkowo za wydanie polecenia trzeba zapłacić (obecnie kwota wynosi 82 zł).

Pamiętaj, żeby dokładnie przeczytać wydane pozwolenie. To, że je dostaniesz, nie oznacza, że zaakceptowano wszystko, o czym była mowa we wniosku. Możliwe, że okrojony zostanie wskazany obszar czy głębokość wykopków lub zezwolono na inny sposób badań.

Przed wyjściem w teren (minimum dwa dni wcześniej) powiadom mailem lub faksem o rozpoczęciu poszukiwań i planowanej dacie ich zakończenia (dane kontaktowe znajdziesz na stronie Biura Informacji Publicznej WUOZ). Podaj wtedy numer wydanego pozwolenia, a także wymień osoby, które biorą z Tobą udział w poszukiwaniach. Pamiętaj, by trzymać się wyznaczonego terminu oraz zgłoszonej ekipy.

Jeśli nie masz szczęścia i z jakiegoś powodu konserwator odrzucił Twój wniosek – spokojnie. Możesz jeszcze odwołać się do ministra kultury i dziedzictwa narodowego (masz na to dwa tygodnie od otrzymania odmownej odpowiedzi).

Po zakończeniu poszukiwań wyślij do konserwatora raport z przeprowadzonych poszukiwań (również najlepiej do dwóch dni powiadom o ich zakończeniu). Jeśli natrafisz na przedmiot, który może mieć wartość historyczną – musisz pokazać go specjalistom z WUOZ-u. Zawiadamiasz także o bardziej kłopotliwych znaleziskach – ludzkich szczątkach, niewypałach czy innych niebezpiecznych materiałach – i to jak najszybciej po ich odkryciu.

Źródło: nid.pl

Źródło: isap.sejm.gov.pl

A nie da się prościej? Czyli kiedy pozwolenie nie jest konieczne

Cała ta procedura może skołować i nic dziwnego, że wielu poszukiwaczy pomstuje w internecie na wspomniany artykuł. Niektórych może on nawet całkowicie zniechęcić. Oczywiście proces zbędny jest w przypadku szukania wspomnianego zapodzianego kolczyka w ogródku czy kluczyków na plaży. Pewnym problemem może być czasem udowodnienie, że szukało się zguby czy choćby współczesnych kapsli, a nie zabytków.

Jak zwraca uwagę Paweł Mering z Bezprawnika, dużą rolę odgrywa miejsce, w którym szukamy/ Inaczej będzie w lesie, w którym już wcześniej znajdowano zabytki., a inaczej na plaży czy własnej nieruchomości. Między innymi z tego względu polecana powyżej wycieczka do parku bez skonkretyzowanego pomysłu również powinna się ograniczyć do szukania współczesnych przedmiotów i raczej trzeba w niej pominąć wykopki.

Jeśli jednak przy tych mniej nastawionych na zabytki poszukiwaniach, znajdziesz coś opisanego w powyższym akapicie (o wartości historycznej lub budzącego wątpliwości) – również musisz skontaktować się z WUOZ-em.

Co jeszcze warto zabrać ze sobą na poszukiwanie skarbów oprócz wykrywacza metalu?

Choć skupiamy się głównie na wykrywaczu metalu, to ruszając na poszukiwanie skarbów warto także zaopatrzyć się w inny przydatny sprzęt i akcesoria. Bo detektorem, jakkolwiek dobry by nie był, nie posłuży do kopania ani też nie dostarczy niezbędnej dawki energii.

Oto kilka przykładowych produktów, które mogą sprawdzić się podczas ekspedycji poszukiwawczej: