Wydaje się, że latarka w domu jeszcze do niedawna była wyposażeniem standardowym. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Nie tak dawno, bo jakieś dwie lub trzy dekady temu, zdarzały się braki prądu, a gdy mocniej zawiało, to prądu potrafiło nie być parę godzin. Obecnie trochę już zapomnieliśmy o tamtych czasach, ale niestety sytuacja zmienia się dynamicznie. Blackout przestał już być tylko motywem z tanich horrorów, a jego widmo coraz śmielej zagląda nam w oczy. W związku z tym, jakieś awaryjne źródło światła lepiej w domu mieć. Jaką zatem latarkę warto mieć w domu?

1. Po co mi latarka do domu?
2. Latarka led do domu
3. Latarka EDC jako latarka do domu
4. Latarka czołowa do warsztatu jako… latarka do domu
5. Latarka awaryjna do domu, czyli gdy wszystko inne szlag trafi
6. Co zamiast klasycznej latarki do domu?
7. Smartfona nie używam, a latarki nie chcę. Co jeszcze zamiast latarki do domu?
8. Podsumowując jakaś latarka w domu powinna być

latarka do domu

Po co mi latarka do domu?

Po co latarka do domu w zasadzie już napisaliśmy we wstępniaku, ale zostawienie tego w taki sposób, byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Czasem najzwyczajniej w świecie trzeba gdzieś zajrzeć, coś sprawdzić i bez dodatkowego źródła światła nie jest to wykonalne.

Możemy spierać się oczywiście, jaka latarka do domu byłaby najlepsza, ale chyba nie ma to sensu. Gdy wpadnie coś pod szafę, za kanapę, za meble, których, zanim się nie upewnimy, nie chcemy ruszać lub do odpływu w łazience, którego nie chcemy rozkręcać, to latarka będzie podstawowym narzędziem po które sięgniemy.

Dodatkowo, jeśli ma się dzieci, to z latarką zawsze można wyczarować jakąś ekstra zabawę i zostać najlepszym rodzicem we wszechświecie, że nie wspomnimy nawet o wyjściu w nocy na dwór z latarką „taty”.

Latarka przyda się też, gdy „strzelą” korki i trzeba będzie je ponownie włączyć, nie wybiwszy sobie przy okazji zębów. Zresztą każdy z pewnością sam znajdzie jeszcze kilka powodów, dla których warto taki sprzęt mieć zawsze w domu.

Nie przedłużając, przejdźmy zatem do przyjrzenia się kilku opcjom latarek do domu, które uważamy za sensowne rozwiązania. Dla ludzi, którzy są bardzo niechętni latarkom mamy też parę rozwiązań zastępczych. Do dzieła!

Latarka led do domu

Jeśli nie ma innej opcji, to w domu przyda się każda latarka, ale w dzisiejszych czasach korzystanie ze zwykłych urządzeń trochę mija się z celem. Zwłaszcza do takich zastosowań jak oświetlanie domu w sytuacjach kryzysowych. Na takie okoliczności założyć bowiem trzeba, że prądu nie będzie przez dłuższy czas. W związku z tym nasza latarka do domu na sytuacje awaryjne powinna poza dostarczaniem światła cechować się również energooszczędnością. Klasyczne „kule grzewcze”, jakie kiedyś montowało się do latarek, oszczędnością energii na pewno się nie cechują.

Przy wyborze latarki do domu powinno nam zależeć na możliwie jak największej konwersji energii elektrycznej na światło, a nie na produkcji ciepła. Tak niestety zachowują się stare, klasyczne latarki. Oczywiście latarka led też potrafi nagrzać się do bardzo wysokich temperatur, ale tylko jeśli „rozkręcimy” ją na pełną moc. Na szczęście w domu nie potrzeba nam aż tak mocnego źródła światła, więc w trybie oszczędnym latarki led będą pracować przez wiele godzin, nie emitując przy tym ogromnych ilości ciepła. Mikroskopijne zużycie energii w sytuacjach kryzysowych ma niebagatelne znaczenie.

Latarka EDC jako latarka do domu

Sprzęt EDC, czyli po angielsku EveryDay Carry, a po polsku tłumaczony przez niektórych, nieco żartobliwie, jako: Ekwipunek Dźwigany Codziennie, staje się coraz popularniejszy. Na temat tego, co to jest EDC mamy nawet osobny poradnik, więc jeśli jesteście zainteresowani tematem, to zachęcamy do lektury. W tym tekście dość wspomnieć, że latarka EDC jest fundamentalnym elementem każdego takiego zestawu.

To jaka to będzie latarka, zależy od naszych osobistych preferencji, ale przyjąć można, że taka latarka EDC będzie raczej niewielkich rozmiarów, ale mimo to będzie cechować się sporymi możliwościami. Producenci w przypadku latarek do zestawów podręcznych starają się upakować jak najwięcej funkcji, dodatkowo zachowując przy tym sporą moc świecenia.

Dzięki trybowi oszczędnemu taka latarka zapewni nam długi czas świecenia, bardzo powolutku zasysając elektrony z baterii. W sytuacji awaryjnej najpewniej będzie dysponowała możliwością błyskową lub nawet nada za nas sygnał SOS. Opcja ta jest popularna we współczesnych latarkach EDC i latarkach taktycznych.

Niektóre latarki EDC, takie jak Armytek Elf C2, można ładować poprzez USB, więc jeśli mamy powerbanka pod ręką, to dodatkowo wydłużymy sobie czas świecenia. Większość z nich oferuje również tryb ekstremalnego oszczędzania energii, więc gdyby prądu zabrakło na długi czas, to latarki EDC z powodzeniem pozwolą nam przetrwać ten trudny okres.

Dodatkową zaletą latarki EDC jest sam jej charakter. Skoro kupiliśmy latarkę tego typu, to najpewniej mamy ją we własnym zestawie EDC. Zazwyczaj nosimy ją zawsze przy sobie, a w domu jest w dobrze wszystkim znanym miejscu, czyli pod ręką. Same zalety!

Latarka czołowa do warsztatu jako… latarka do domu

Latarki czołowe niespecjalnie kojarzą nam się z latarkami do domu. Można je na przykład spotkać na szlaku górskim, o czym pisaliśmy w naszym poradniku jaka latarka w góry, ale na szlaku z kuchni do pokoju raczej nie są częstym gościem.

Kolejnym naturalnym środowiskiem dla latarek czołowych są warsztaty, gdzie podczas pracy obie ręce się przydają, a czasem i trzecia jest nieodzowna. W takiej sytuacji możliwość świecenia „głową” jest bezcenna.

Jeśli się głębiej nad tym zastanowimy, to w domu taka latarka czołowa też może się sprawdzić. Gdy założymy, że brak prądu będzie długotrwały i przyjdzie nam na przykład ugotować coś w zalanej ciemnościami kuchni, to w sumie niewiele będzie się to różniło od majstrowania w garażu. Krojenie czegokolwiek jedną ręką nie jest zbyt praktyczne, więc latarka czołowa może być na takie sytuacje strzałem w dziesiątkę.

Jeśli uważacie, że latarka czołowa będzie odpowiednia dla Waszych potrzeb domowych, to sprawdźcie nasz ranking latarek czołowych.

Latarka awaryjna do domu, czyli gdy wszystko inne szlag trafi

Poza cudami i cudeńkami techniki warto w domu mieć jakiegoś starego grata na podorędziu. Coś, co zawsze działało, ale kupiliśmy już lepszą latarkę z wodotryskami. Taki zapas w szufladzie będzie na wagę złota, gdy najnowsze zdobycze ludzkiej myśli inżynieryjnej przestaną działać w najmniej odpowiednim momencie.

Alternatywą dla tego typu starego grata może być również latarka na korbkę. Można ją kupić za kilkadziesiąt złotych i nie wymaga od nas martwienia się o zapas baterii. Ma wbudowaną niewielką bateryjkę, którą ładujemy, kręcąc korbką. Taka latarka nawet długo nieużywana przy odpowiednio silnym kręceniu korbką zacznie nam ładować i świecić.

Oczywiście nie ma co liczyć, że po 2-3 minutach kręcenia otrzymamy wiele ile godzin świecenia. Jak sama nazwa wskazuje, ma to być latarka awaryjna do domu, a nie podstawowe narzędzie do oświetlania okolicy.

Alternatywą do samej latarki na korbkę mogą być też prawdziwe kombajny wielofunkcyjne. Są to w zasadzie radyjka na korbkę, ale wyposażone w panel solarny, funkcje powerbanka i ładowania przez kręcenie korbką właśnie. Ich kolejną poza radiem podstawową funkcją jest dość mocna lampa świecąca w kilku trybach. Na czarną godzinę jak znalazł, gdyż łączy wiele funkcji w jednym. Do tego zapewnia nam niezależność, a tego chyba należałoby oczekiwać po latarce awaryjnej do domu.

Co zamiast klasycznej latarki do domu?

Zdajemy sobie sprawę, że znajdzie się grupa ludzi, która stwierdzi, że całe to pisanie i wszystkie te pomysły są psu na budę i latarki są im niepotrzebne. I w pewnym sensie będą mieli rację. Tak się bowiem wygodnie składa, że każdy z nas ma przy sobie latarkę. Nie od dziś też wiadomo, że najlepsza latarka do domu to ta, którą zawsze mamy pod ręką. Współcześnie pod ręką mamy zawsze telefon i gdy kiedyś historycy będą opisywać XXI wiek, to chyba scharakteryzują go jako wiek smartfona przyklejonego do dłoni. Ma to jednak i swoje dobre strony.

Czasy, gdy diody doświetlające zdjęcia w nocy było trzeba programowo „hakować”, by świeciły jak latarki, pamiętają tylko najbardziej zatwardziali fani nowych technologii. Teraz od jasnego światła dzieli nas jedno „smyrnięcie” w dół i jedno stuknięcie w ikonę latarki (przynajmniej na Androidzie).

Niektórzy producenci umożliwiają nawet konfigurację jednego z fizycznych przycisków telefonu do inicjowania aplikacji latarki, więc nawet nie trzeba „szorać” po ekranie.

Wadą latarek smartfonowych jest to, że tak do końca to nie są one przystosowane do ustawicznego świecenia. Trudno z całą pewnością stwierdzić, czy producenci przewidzieli, by taka latarka działała w trybie ciągłym przez godzinę, dwie, a może i więcej. Kolejną wadą latarek telefonowych jest również brak regulacji mocy świecenia. Światło wydobywa się z nich na zasadzie zero-jedynkowej, czyli albo „wali” pełną mocną, albo wcale. W niektórych sytuacjach nawet w domu, takie rozwiązanie problemu braku światła może nie być optymalne. Niemniej uczciwie przyznać trzeba, że w ostateczności niemal każdy z nas taką latarkę będzie miał pod ręką i w sumie lepsza taka, jak żadna. Dobra latarka do domu to ta, którą mamy i działa, a nie ta, którą byśmy chcieli lub powinni mieć.

Smartfona nie używam, a latarki nie chcę. Co jeszcze zamiast latarki do domu?

W związku z tym, że w domu potrzebujemy światła rozproszonego i niekoniecznie pozwalającego wypatrzyć w nocy igłę w stogu siana, to dobrą alternatywą dla wszystkich wyżej wymienionych może być lampa turystyczna. Na rynku dostępne są zwykłe lampy zasilane bateriami i wyposażone w specjalne klosze rozpraszające światło oraz lampy gazowe. Te drugie mają tę zaletę, że jeśli mamy już w domu kuchenkę turystyczną na gaz, to z jednego źródła zasilania możemy mieć i światło i ciepłe jedzenie. Taki zestaw doskonale przyda się również podczas wyjazdu na camping, więc będzie pod ręką nie tylko na wypadek blackoutu, ale również na znacznie milsze okoliczności.

Nie wypada również nie wspomnieć o ostatniej desce ratunku, czyli o zwykłych świecach. Z nimi sprawa jest dość zabawna, gdyż kiedyś była to pierwsza i jedyna linia obrony na okoliczność braku prądu. Dziś kojarzą się co najwyżej z romantycznymi kolacjami albo z wizytą na cmentarzu.

Jeśli się jednak nad tym zastanowić, to taka świeca ma same zalety. Jeść nie woła, bateria z biegiem czasu jej się nie wyczerpie, żarówka nie przepali, elektronika sterująca nie zepsuje, a gdy zajdzie taka potrzeba, to odpalamy ją i w domu nastaje jasność. Zdajemy sobie sprawę, że zaraz ktoś może stwierdzić, że po co zagracać sobie dom zapasem świec. Może to być słuszna uwaga. My jednak mamy i na to radę.

Zamiast świec można też mieć w domu zapas podgrzewaczy. Wiele osób korzysta z nich do uprzyjemnienia atmosfery w domu, a nic tak nie poprawia morale, jak nawet maleńki, ale prawdziwy płomień. Inni używają ich do podgrzewania herbaty lub dzięki odmianom zapachowym do roztoczenia w mieszkaniu ulubionego zapachu.

Skoro takie podgrzewacze mamy w ciągłym użyciu, to dlaczego nie mieć ich większego zapasu. I tak je zużyjemy, a gdy nas przyszpili, to posłużą jako tanie i wygodne źródło światła. Będzie ono oczywiście niewielkie, ale w sytuacji awaryjnej nie chodzi nam przecież o jupitery jak na stadionie piłkarskim.

latarka do domu piwnica

Podsumowując jakaś latarka w domu powinna być

Tradycyjnie już ledwie musnęliśmy temat latarek, a w szczególności latarek do domu. Prawdę powiedziawszy, to ile głów, tyle pomysłów i tyle zastosowań. Nie ma co zatem przywiązywać się do jednej koncepcji przeczytanej w Internecie lub zasłyszanej od znajomego „eksperta” od wszystkiego. Warto samemu przespać się z tematem i dobrać taki sprzęt, który w trudnej chwili da nam poczucie bezpieczeństwa, oraz co najważniejsze, zrealizuje zadanie jakie przed nim postawimy. Jeśli szukacie dobrej latarki do domu, to koniecznie sprawdźcie ofertę sklepu combat.pl. Na pewno znajdziecie tam coś dla siebie. Pamiętajcie również o jakimś dobrym powerbanku i panelu solarnym, który w trudnej chwili nie tylko podładuje telefon, ale może posłużyć do zasilenia baterii domowej latarki. Do zaświecenia!


Krzsztof Kuska autor combat.pl

Krzysztof Kuska

Od małego bardziej lubił Q niż Bonda. Jak dorósł nic się nie zmieniło. Tylko zabawki podrożały...


napisz do nas