Sprzęt wycieczkowy można podzielić na kilka kategorii: niezbędny, przydatny dość tani i niewystarczająco przydatny za taką kwotę. Pomińmy bezużyteczny. Wyposażenie z pierwszej kategorii jest warte każdych pieniędzy, z tej drugiej można coś od czasu do czasu zakupić bez bólu portfela. Ale skrycie niemal każdy miłośnik wędrówek marzy o produktach z trzeciej grupy. A święta to doskonała okazja, by zrobić włóczykijowi dobrze tak, jak sam sobie nie zrobi.

Survival — gadżety są dla dzieci

Każdy szanujący się survivalowiec doskonale wie, że miarą mistrzostwa w tej dziedzinie jest iście spartański minimalizm. Im więcej może dokonać przy użyciu maksymalnie ograniczonych środków, tych większy ma szacunek w środowisku podobnych sobie. Survival to nie bułki z kremem, czy inne rurki z masłem. Dlatego też wręczenie mu ciepłego śpiworka czy mięciutkiej maty do spania może stanowić niemal obelgę. Ale za poniższe rzeczy powinien być wdzięczny:

prezenty dla miłosnika survivalu

Nóż z głownią stałą

W trudnych czasach pies to najlepszy przyjaciel człowieka tylko wtedy, gdy można go zjeść. Dobra, żarty na bok, chodzi o to, że najbardziej wszechstronny i niezawodny kompan to nóż. Prawdziwy survivalowiec nigdzie nie rusza się bez swojej kosy, nosi ją codziennie, kapie się z nią i śpi. To jego brzytwa, której chwyta się, tonąc. I ma rację. Tutaj nie może być lipy. Określ swój budżet, zerknij co mamy do zaoferowania, zapoznaj się z naszymi poradnikami Nożowe ABC i wybierz mu coś odpowiedniego:

Tarp

Sam tego nie powie, ale prawdziwy koneser survivalu doceni w głębi duszy płachtę biwakową, czyli tzw. tarp. To wyposażona w liczne zaczepy plandeka z poliestru lub nylonu, która daje niemal nieograniczone możliwości tworzenia awaryjnego schronienia. Zapewni cień, ochroni przed deszczem, zastąpi namiot, posłuży za dach nad hamakiem lub pelerynę, uszczelni ściany lub dach szałasu... Ilość zastosowań ogranicza wyobraźnia. Do tego jest niewielki i lekki, co dla prawdziwego survivalowca ma spore znaczenie.

EDC — proszę opróżnić kieszenie

Enigmatyczny skrót EDC pochodzi z angielskiego Every Day Carry, czyli po naszemu Ekwipunek Dźwigany Codziennie. Dźwiganie to może nie jest najszczęśliwiej dobrane słowo, ale trudno o lepszą alternatywę, która pasuje. O co w tym chodzi? O rzeczy noszone przy sobie na co dzień. Każde z nas posiada swoje EDC. Telefon, klucze, zegarek, portfel — to wszystko przecież pasuje do tej definicji. Natomiast obecnie „edecowanie” to forma użytkowego kolekcjonerstwa, polegającego na gromadzeniu praktycznych drobiazgów ułatwiających codzienne życie. Co najczęściej znajduje się na liście życzeń ekwipunkowicza?

prezent na święta dla fana edc

Nóż składany

Kompromis między użytecznością a zachowaniem pozorów bycia zwykłym, szarym obywatelem. Do momentu, gdy w pobliżu pada pytanie „Ma ktoś nóż?”. Wtedy w ciszy, pośród grona zakłopotanych ludzi kręcących głowami, rozlega się metaliczne „klik”. I nagle wchodzi on — Człowiek, Który Ma Rzeczy. Dlatego dobrze, aby jego sprzęt był dobrej jakości.

Latarka kieszonkowa

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga. Z latarką zasięg wzrasta kilkukrotnie, ale bez przesady — co za dużo, to niezdrowo. Niby można poświecić sobie telefonem, ale to nieszczególnie poręczne narzędzie. Dlatego mała, kompaktowa latareczka mieszcząca się w kieszeni/torebce/nerce w zupełności wystarczy do rozświetlenia życia edecowicza.

Multitool lub scyzoryk

Czasem trafi się zadanie przerastające możliwości noża. Wtedy do akcji wkraczają multitoole i scyzoryki, które mieszczą różnorodne narzędzia w jednej kompaktowej formie. I jeszcze inna kwestia: wyjęcie ich w towarzystwie jest mniej kontrowersyjne niż ma to miejsce w przypadku noża.

Długopis taktyczny

Jak wypełnić druczek na poczcie, skoro wszystkie publicznie dostępne długopisy zostały rozkradzione? Najlepiej mieć własny. Nie każdy o tym myśli, a przecież nie brakuje sytuacji, w których potrzeba jakiegokolwiek pisadła. Ale kto by sobie głowę zawracał głowę czymś, co ma tylko jedną funkcję… Dlatego powstały długopisy taktyczne: trwałe, kompaktowe, służące jako zbijak do szyb lub kubotan.

O sposobach korzystania z kubotanu napisaliśmy w ramach tego poradnika.

Bushcraft — idziemy na wycieczkę

Nikt się raczej nie obrazi, jeśli stwierdzimy, iż bushcraft jest wypadkową survivalu i EDC połączoną z zamiłowaniem do rekreacyjnych wędrówek. Stąd też jako prezent w grę mogą wejść wszystkie wymienione wcześniej produkty, a także kilka dodatkowych. Kilka ciekawostek dotyczących bushcraftu opisaliśmy w tym poradniku. Sprzęt powinien być skromny, najlepiej lekki, i zapewniać możliwość komfortowego wędrowania lub biwakowania w danych warunkach. Oto co warto sprezentować bushcrafterowi:

prezent na święta dla amatora bushcraftu

Siekiera lub piła składana

Nikt przy zdrowych zmysłach (oprócz amatorów survivalu) nie będzie próbował rąbać drewna z użyciem noża. Podtrzymywanie ognia, zbudowanie biwakowego łózka czy ekranu obok ogniska wymaga solidnego budulca, a ten bez trudu można pozyskać z użyciem piły czy siekiery. Ta pierwsza jest lżejsza i daje bardziej precyzyjne efekty, jednak drugiej można użyć jako młota czy narzędzia rzeźbiarskiego do zrobienia kuksy.

Ostrzałka kieszonkowa

Wszystko przebiega fajnie i pięknie dopóki narzędzia ostre, ale nic nie może przecież wiecznie trwać. Co zrobić, gdy sprzęt się stępi? No oczywiście, że naostrzyć, ale czym? Najlepiej ostrzałką. Zgrabny, mały gadżet mieszczący się w kieszeni, a potrafi tak bardzo poprawić komfort życia na wyprawie…